czwartek, 20 kwietnia 2017

Panasonic TZ90. Po cichutku, w cieniu Sony…


Źródło: Panasonic
      Kieszonkowy kompakt z zoomem >500 mm, RAWami i wizjerem? Taki jest tylko jeden, a dokładnie jedna rodzina: panasonicowe Lumixy TZ. Dawniej kolejne modele pojawiały się co roku w styczniu, ale tym razem premiera przesunęła się na kwiecień. Lumixy TZ60, TZ70, TZ80 i wczorajsza premiera, TZ90: wszystkie mają malutką matrycę 1/2,3 cala i obiektyw będący odpowiednikiem małoobrazkowego 24-720 mm. Obiektyw oczywiście dość ciemny: f/3.3-6.4. Ale czegóż spodziewać się po kieszonkowcu? W TZ90 matryca to już nie zwykły CMOS, a BSI-CMOS i wykazać się może troszkę wyższą rozdzielczością: 20 Mpx, a nie 18 Mpx znane z poprzednika. 

Źródło: Panasonic
     Filmy 4K? Są, ale to nie nowość, bo je znał już TZ80? Autofokus Depth-From-Defocus? Oczywiście, lecz TZ80 też go posiadał. Panasonic chwali się jednak, że ustawianie ostrości zostało usprawnione, zresztą podobnie jak obróbka obrazu, a to dzięki nowszemu procesorowi Venus Engine. 
     Zupełną nowością w serii TZ jest odchylany ekran. I to odchylany aż o 180°, więc i do selfies się nada. Reszta po staremu, choć z danych technicznych wynika, że z tego samego co w Lumiksie TZ80 akumulatora, TZ90 potrafi wyciągnąć nie 320, a aż 380 zdjęć. Tylko się cieszyć! Niestety po staremu pozostała lokalizacja flesza tuż nad gripem, więc musi on opanować trudną sztukę błyskania między palcami fotografa. Ale kto powiedział, że życie kompakta jest łatwe? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz