środa, 16 stycznia 2019

Za mało o filmowaniu? Podeprę się kolegą.



     Jak pewnie zauważyliście, na foto-nieobiektywnym blogu kwestie filmowania traktowane są po macoszemu. To dlatego, że rejestracji obrazów ruchomych nie czuję i mam dość mgliste pojęcie o aspektach technicznych tego procesu. Co nie znaczy, że się nim brzydzę. Nie, z rzadka nawet go praktykuję. I zdaję sobie sprawę z niedosytu jaki mogą czuć czytelnicy bloga, zbywani przeze mnie najbardziej podstawowymi informacjami w temacie. Ale skoro sam jestem niezbyt kumaty, postanowiłem wykorzystać kolegę. Operatora, montażystę, ale też autora, jeszcze nie tak dawno piszącego na swoim portalu videodslr.pl, Amadeusza Andrzejewskiego. Przyznaję, wykorzystać bez jego wiedzy i zgody, lecz myślę, że i bez sprzeciwu. Amadeusz właśnie zamienił klawiaturę na kamerę i zamiast pisać teksty, zaczął publikować swoje „wymądrzania” (to jego określenie, nie moje) na YouTube.

wtorek, 15 stycznia 2019

Moim okiem: Sony α6400, czyli krok w bok i mnożenie bytów


Źródło: Sony
     O tym, że Sony pokaże coś nowego, było wiadomo od kilku dni. Przyznam, że liczyłem na kopniaka podcinającego nogi Nikona (Z6) i Canona (R), czyli premierę pełnoklatkowca za pięćset dolców. Czy coś koło tego. Jakiegoś A5, czy wręcz A3 – z 24 megapikselami w nieuszczelnionym korpusie, pięcioma klatkami na sekundę, starym procesorem, nieruchomym ekranem i innymi podobnymi uproszczeniami. Jednak widać, że Sony A7 i A7 II nadal sprzedają się zbyt dobrze, by zarzynać ich sprzedaż.
     Stąd pokazał się nowy / prawie nowy APSowiec, wygląda że poklejony z poprzedników. Niby następca A5100, ale podstawą było raczej A6300. Miejscami niby lepiej nawet od A6500, ale konstruktorzy zadbali by temu modelowi nie zagroził. Czyli co jest, czego nie ma?

niedziela, 13 stycznia 2019

Press Photo Expo 2019. Tak, to jutro. Zapraszam!


     Targi zapowiedziałem na blogu już jakiś czas temu, teraz o nich przypominam. Oraz dorzucam dopięty harmonogram spotkań, prelekcji i prezentacji. Plus plan dwóch pięter Domu Braci Jabłkowskich z oznaczonymi stoiskami wystawców. Wszystko możecie obejrzeć na zdjęciach poniżej. A potem oczywiście już na własne oczy, gdy przybędziecie na targi.
    Dla porządku przypominam ich położenie w czasoprzestrzeni: 14 stycznia (poniedziałek), w godzinach 10-21, Dom Towarowy Braci Jabłkowskich, Warszawa, ul. Bracka 25. Zapraszam!


środa, 9 stycznia 2019

Targi CES 2019 – coś fotograficznego też się znajdzie…


     Consumer Electronic Show odbywające się w Vegańskim Lesie to jak zwykle pierwsze w roku święto elektroniki użytkowej. Bardzo szeroko pojętej elektroniki: od telefonów do śmigłowców. Pośrodku są komputery wszelakie, telewizory, sprzęt audio, a pomiędzy tym wszystkim krąży – mniej lub bardziej inteligentna – sztuczna inteligencja. 
     I to ona stworzyła nastrój tegorocznych targów za sprawą ważnego, wręcz precedensowego na skalę światową wydarzenia. Trudno obecnie stwierdzić na ile rzecz była ukartowana, ale w Las Vegas w przeddzień targów robot zabił robota. Konkretnie: autonomiczna Tesla przejechała niezbyt człekokształtnego i niezbyt (sztucznie) inteligentnego, choć podobno gadającego, robota który wylazł na jezdnię. Jak nic, to początek Tragedii pralniczej. Stanisław Lem z pewnością uśmiecha się z zaświatów.
     No dobra, ale co tam słychać w vegańskiej fotografii?

czwartek, 3 stycznia 2019

Olympus tworzy nowe, czyli słownik fotograficzny pęcznieje

Źródło: Olympus
     Za sprawą przyszłego Olympusa OM-D E-M1X, a konkretnie poprzedzającej go rozbuchanej kampanii reklamowej, pojawiło się nowe słowo: overleaked. Mój syn akurat przerabia w szkole stopniowanie przymiotników, więc zapytałem go jak sobie wyobraża stopień wyższy od przecieknięty? Nota bene, byłem przekonany że takiego słowa w ogóle nie ma, jednak słownik Worda nie zaprotestował gdy je napisałem. Natomiast syn uznał, że go wkręcam, więc ostrożnie zapodał bardziej przecieknięty. Później, już razem wymyśliliśmy przecieknięty nad wyraz oraz – nieco odlecone – przecieknięty jak woda z kranu, ale kudy im do zgrabnego overleaked?

środa, 26 grudnia 2018

Ogrzewanie i skraplanie, ogrzewanie i skraplanie… – czyli jak szybko (i bezpiecznie) ogrzać przemarznięty aparat

     Zima. Idzie, przyszła, a w każdym razie próbuje przyjść. Nic dziwnego, że w mediach fotograficznych co i rusz trafiamy na porady jak fotografować na mrozie i jak w takich warunkach dbać o sprzęt. Podpowiedzi jest mnóstwo, ale jedna powtarza się jak mantra: gdy aparat wnosimy z mrozu do ciepłego wnętrza, nie wyciągajmy go z torby przez kilka godzin. Niech się ogrzeje powoli, bo inaczej cały zarosieje  (Word uparcie poprawia mi na „zaropieje”) i nieszczęście gotowe.
     Rada z torbą niewątpliwie jest słuszna. Przy tym jasna, prosta i zrozumiała dla każdego. Lecz jednocześnie asekuracyjna i – rzekłbym – idiotoodporna. Coś jak zalecenie przejeżdżania danego zakrętu z prędkością 10 km/h, bo wtedy pokonamy go nawet przy gołoledzi, na łysych oponach letnich i pisząc jednocześnie SMSa. Jednak wystarczy minimum wiedzy, umiejętności i starań, by ten zakręt robić sześćdziesiątką i to całkiem bezpiecznie.
     Jak więc postępować, by zmrożony aparat ogrzać w analogiczne „sześćdziesiąt minut na godzinę”, a nawet szybciej?

środa, 19 grudnia 2018

Press Photo Expo 2019 już za miesiąc!

     Tradycyjnie, na początku roku odbędzie się kolejna edycja Press Photo Expo. Jak zwykle możemy liczy na wystawy, wykłady, obecność stoisk producentów / dystrybutorów sprzętu fotograficznego. Oraz na spotkania i rozmowy z innymi fotografami, bo to przecież jeden z ważniejszych celów organizacji Press Photo Expo.
     Zapraszam więc wszystkich 14 stycznia (poniedziałek), w godzinach 10-21, do Domu Towarowego Braci Jabłkowskich, Warszawa, ul. Bracka 25. 
     Pełen, na bieżąco aktualizowany program imprezy znajdziecie TU.

środa, 12 grudnia 2018

TEST: Canon EF 50 mm f/1.8 STM – kolejny Kopciuszek do kolekcji


     Za kilka tygodni startuje karnawał. Jak karnawał, to bale. Jak bal, to – wiadomo – Kopciuszek staje się osobą bardzo pożądaną. Nic dziwnego, że właśnie zimą nachodzi mnie chętka na testowanie takich właśnie Kopciuszków optyki. Z pozoru nie wartych zainteresowania, słabo reklamowanych przez producentów, dla niepoznaki kryjących się na niskich półkach cenowych, ale znacznie zyskujących po bliższym poznaniu. W ten sposób rok temu „odkryłem” świetnego Canona EF-S 10-18 mm f/4.5-5.6 IS STM (TEST), a kolejne dwa lata wcześniej Panasonica 25 mm f/1.7 (TEST).
     Tej zimy postanowiłem przetestować jeszcze tańszy i jeszcze bardziej niepozorny obiektyw. Teraz przyszło mi do głowy, że trudno nawet nazwać go Kopciuszkiem. On był tylko jeden, a 50/1.8 STM Canona to taki „wróbel galaktyki” – kto czytywał Konrada Fiałkowskiego, ten wie. Tych najnowszych pięćdziesiątek Canona używa mnóstwo osób. Kupują to szkło, bo jest bardzo, bardzo tanie. Dlatego mało kto zwraca uwagę, czy przy okazji jest dobre albo choć przyzwoite optycznie. Ja postanowiłem to sprawdzić. Testów tego obiektywu jest w sieci sporo, ale gdy je przejrzałem, znalazłem tylko jeden wykonany na aparacie z matrycą o dużej rozdzielczości. Jednak ów test, wykonany przez DxO Mark, to tylko cyferki, tabelki i wykresy, a zdjęć ani śladu.
     Zapakowałem więc do torby obiektyw w towarzystwie aparatu „Zorka” 😉 5 (DsR) i wybrałem się w plener. Rzecz jasna po to, by zrobić kilka zdjęć. Nie, nie zgadliście! Halę Mirowską ominąłem.

poniedziałek, 3 grudnia 2018

Photokina jednak co 2 lata

Źródło: Photokina
     W każdym razie na razie. Czyli po Photokinie 2018 nastąpi Photokina 2020. Co prawda w maju, a nie jesienią, ale jednak. Potem znowu wróci do cyklu co rok. A nie, przecież nigdy nie była co rok. Nie, ale tak ją zapowiadano. 
     W czym problem? W zbyt małej liczbie potencjalnych nowości, które mogłyby się pojawić wiosną 2019, czyli zaledwie 7 miesięcy po poprzedniej edycji. Zwłaszcza, że zimą odbędą się imprezy targowe, które raczej nie zostaną odwołane, a które zabrałyby Photokinie sporo "paliwa". 
     Następna po 2020 roku oczywiście ma mieć miejsce wiosną 2021. Ten plan wypali? Wcale bym się nie zmartwił gdyby jednak nie. Jakoś święto obchodzone co 2 lata wydaje mi się ważniejsze niż to coroczne. 

piątek, 30 listopada 2018

Umowa na wykonanie zdjęć. Jaka? Po co? Dlaczego?


     Mój skrajny przypadek wykonywania zdjęć bez spisywania żadnej umowy wyglądał tak, że klient dzwonił mówiąc jedynie: „wysyłam do Pana kuriera”. Ja widziałem jak sfotografować to co kurier przywiezie, a klient był pewien, że następnego dnia pojawię się z oprawionymi slajdami i fakturą na rozsądną sumę. Coś jak: „Siara. I wszystko jasne.”
     Tak zaczyna się moja autorska wersja artykułu, który skrojony pod szeroką publiczność ukazał się właśnie na Fotopolis. LINK

niedziela, 25 listopada 2018

Moim okiem: Jaśniej – najjaśniej – Nikkor Z


Źródło: Nikon
     Uff, kamień z serca! Okazuje się, że niby ładnie się prezentujące, ale wcale nie rewelacyjne f/0.95 przyszłego Nocta 58 mm, to nie koniec możliwości superszerokiego bagnetu Nikkorów Z. 
     Nicolas Gilette, dyrektor marketingu francuskiego oddziału Nikona wyjawił, że wynosząca 55 mm wewnętrzna średnica mocowania Z pozwala na upchnięcie w nim soczewki umożliwiającej skonstruowanie obiektywu o jasności aż f/0.65! Mniej ważne, czy wymagałoby to naklejenia styków na powierzchnię tej soczewki – vide Canon EF 50/1.0. Istotniejsze na co komu szkło dające obraz półtora raza jaśniejszy niż w rzeczywistości 😉 
     Jeśli już, to szedłbym na całość i podłączył do takiego obiektywu Speedboostera, uzyskując – powiedzmy – f/0.45. No, z tym już można szaleć! Natomiast konserwatystom polecałbym dołączenie telekonwertera ×2, by móc pracować nobliwym, szlachetnym światłem f/1.4. W sumie, dla każdego coś miłego.

niedziela, 18 listopada 2018

Moim okiem: Sigma 70-200/2.8 już jest. No, w każdym razie jej cena.

Źródło: Sigma
     Trwało to i trwało, bo producent miał inne priorytety, a jego zdolności produkcyjne są jakie są. Ale wreszcie na Photokinie została ogłoszona SIGMA 70-200 mm F2.8 DG OS HSM Sport. Szkło długo oczekiwane, bo choć od półtora roku jest do kupienia świetny Tamron SP 70-200/2.8 Di VC USD G2, to niektórzy wolą właśnie Sigmę. Zwłaszcza canonierzy, bo pierścień zooma Sigmy obraca się w canonowską stronę. A nikoniarze, choć „kręcą się odwrotnie” też chcieliby mieć drugą alternatywną propozycję w miejsce swego drogiego, choć świetnego, Nikkora 70-200/2.8 FL.

poniedziałek, 12 listopada 2018

Moim okiem: Nowe pełnoklatkowe bezlusterkowce, czyli opowieści, opowieści…

Źródło: Panasonic

…i opowieści. Bo faktów i konkretów ciągle niewiele. No dobra, jeden jest, czy nawet są: opublikowane testy Nikona Z7 i to w całkiem sporej liczbie. Już wiadomo, że aparat jest całkiem ok, ale do D850 trochę mu jednak brakuje, no i ten pojedynczy slot kart pamięci… Za to z Z6 biednie. Niby tu i ówdzie pokazały się już opinie o tym Nikonie, ale pełnego testu nie da rady zrobić, bo nie ma jeszcze softu do obróbki jego RAWów. Gdy to usłyszałem, mocno się zdziwiłem i sprawdziłem czy przypadkiem nie dałoby rady przepuścić surówki z Z6 przez Adobe DNG Converter. Ale nie, on umie się już dogadać z Z7, a nawet z Coolpixem P1000, lecz z Z6 jeszcze nie.  

niedziela, 4 listopada 2018

TEST: Nikon Coolpix P1000. Ty nad poziomy wylatuj!


     Nie tak dawno opublikowałem test Sony RX10 III, a tu znowu kompakt z superzoomem! Jednak gdy z Nikona proponują ci wypożyczenie TAKIEGO aparatu, to aż głupio odmówić. Zwłaszcza gdy jest się jednym z pierwszych testujących w Polsce Nikona P1000. Zresztą nie kojarzę, by w Polsce ktoś go już zrecenzował. Jest jeszcze jeden argument za szybkim „obrobieniem” tego Coolpixa. Test jego poprzednika, Nikona P900 bije u mnie na blogu rekordy popularności. Co oznacza, że duże kompakty z superzoomami są nadal w zasięgu zainteresowań wielu osób. Stąd nie wypada, by długo czekały na test kolejnego, jeszcze bardziej rekordowego aparatu.

czwartek, 25 października 2018

Obiektywy – siedem mitów głównych



Źródło: Olympus
     Uproszczenia, uogólnienia, błędne interpretacje, bajania, nieprawda powtarzana zbyt wiele razy… – tak  powstają mity. Także te dotyczące obiektywów fotograficznych.
  Tym razem zapraszam do przeczytania mojego artykułu opublikowanego na Fotopolis. Czytaj dalej...

wtorek, 23 października 2018

Moim okiem: U Lexara przyszło nowe

Źródło: My Adventure
    Nie, wcale nie chodzi mi o rezygnację (być może tylko czasową) z produkcji kart pamięci XQD. I nie, nie o jego ucieczkę do przodu, czyli postawienie na nowszy i szybszy standard CFExpress. Mam na myśli treść komunikatu dla prasy, który dotyczył tych kwestii, a opublikowanego wczoraj przez polskiego przedstawiciela Lexara, firmę My Adventure.

sobota, 20 października 2018

TEST: Sony RX10 III. Postęp na raty → test na raty.


   Seria wielkogabarytowych kompaktów Sony RX10 jest przykładem dość nietypowej ewolucji. Liczy obecnie cztery modele, a unowocześnienie wersji II, III i IV (formalnie M2, M3, M4) polegało na zdecydowanym wzmocnieniu aparatu w jednym tylko aspekcie. Tak więc M2 otrzymał filmowanie w 4K wraz z dodatkiem superszybkich zdjęć. W M3 jedynie wymieniono obiektyw z 24-200/2.8 na 24-600/2.4-4, a M4 wsparto porządnym autofokusem z detekcją fazy. W ten sposób powstał chyba najbardziej uniwersalny kompakt pod słońcem. Oczywiście chciałem go przetestować, ale Sony Polska rozłożyło ręce: nie mamy! Jedyny egzemplarz, który dałoby radę jakoś wypożyczyć jest w rękach „trenerów”. A od nich trudno go wyrwać, w każdym razie bez przygotowań, negocjacji i na pewno nie w wakacje. W tym czasie różni krewni i znajomi królika mają chętkę zabrać taki uniwersalny sprzęt na swoje wojaże. Mi też czasem udawał się ten numer, ale nie tym razem. Ale Sony zaproponowało mi „trójkę”. Krzywiłem się na paskudny, jeszcze kontrastowy, autofokus, jednak obiektyw 24-600 mm kusił. Wziąłem więc. I wcale, a wcale nie żałuję. Jednocześnie przepraszam, że wakacyjny test publikuję dopiero w październiku, ale w kolejkę do publikacji, przed RX10 III jakoś wcisnęły się inne aparaty.

niedziela, 14 października 2018

Moim okiem: „Bagnet Sony-E do niczego się nie nadaje” oraz inne plotki


Źródło: Mirrorless Rumors
     Stephan Schulz z Leiki, w wywiadzie udzielonym Red Dot Forum powiedział, że (nieco upraszczam J) mocowanie Sony-E nie nadaje się do aparatów pełnoklatkowych, gdyż ma za małą średnicę. To rzecz jasna w odróżnieniu od mocowania L. Czyżby zapomniał, że dalmierzowe Leiki nadal korzystają z M-Mount o średnicy 44 mm, czyli o 2 mm mniejszej niż w przypadku Sony-E? 
     No i o czym myśleli twórcy bagnetu Nikon F (44 mm), M42 i M39? Oni nie wiedzieli, że „nie da się”?!

czwartek, 4 października 2018

… i po Photokinie! A co dalej?



Źródło: Photokina
     Photokina się skończyła. Co na niej nowego pokazano, to pokazano. Czego nie pokazano, tego… nie wiemy. Jednak znacznie więcej zapowiedziano, czy też obiecano. Czasem wprost i oficjalnie, czasem zawoalowanymi słowy. Niekiedy były to informacje wydarte przez natrętnych dziennikarzy. Bywało też, że producenci sami czuli potrzebę złożenia obietnic, bo zdawali sobie sprawę, że podczas targów nie pokazali „prawie nic”. A w każdym razie za mało lub mniej niż konkurencja. Stąd koniec Photokiny, a i kilka dni które upłynęły od jej zakończenia okazały się bogate w informacje co to się nie objawi na fotograficznym rynku w ciągu najbliższych tygodni i miesięcy. Ba, nawet lat, bo plany niektórych firm sięgają roku 2020. Spróbuję tu wyliczyć napotkane w sieci najświeższe zapowiedzi, obietnice i obiecanki. Przede wszystkim dlatego, by mieć je spisane i móc w niedalekiej przyszłości skonfrontować ówczesną rzeczywistość z dzisiejszą wizją fotograficznego świata. No, i oczywiście by rozliczyć zapowiadaczy.

czwartek, 27 września 2018

Photokiny ciąg dalszy: Zeiss ZX1 – zaskoczył mnie, skubaniec!

Źródło: Zeiss

     Gdy przeczytałem "ZX1", pomyślałem że to zeissowska wariacja na temat Sony RX1. Zwłaszcza, że obiektyw to też 35 mm f/2. Ale na zdjęciu aparatu spostrzegłem brak tekowego gripa, więc to nie to. A co?
     Coś bardzo oryginalnego. Kształty i hiper-minimalistyczne wzornictwo, to po pierwsze. Pełna klatka 37 Mpx, bez slotu kart pamięci, a z wbudowaną 512 GB. Oraz możliwością podłączenia zewnętrznej po kabelku USB-C 3.1. Obok pamięci ma też wbudowany, znaczy wgrany… Lightroom. Jest wizjer, nieruchomy ekran, autofokus chyba tylko kontrastowy. Stabilizacji nie ma. A, akumulator wygląda na ciut pojemniejszy niż w "pierwowzorze" Sony, gdyż liczy aż 3190 mAh. Jako rawy służą pliki DNG, flesza wbudowanego brak, ale jest stopka do lampy zewnętrznej. Komunikującej się z aparatem z pomocą protokołów… tadam!... Sigmy. Ta to wszędzie się wciśnie!
     Tyle tak na szybko, jeśli coś jeszcze wypłynie ciekawego o tym Zeissie, dam znać.