środa, 15 maja 2019

TEST: Panasonic Lumix TZ200. Nowe wcielenie kieszonkowca.

Zdjęcie wykonano w słowiańskim (kiedyś) Podstąpinie
na tle prawie francuskiego pałacu Sanssouci.
     Latem 2016 roku podczas jednego z wakacyjnych wyjazdów przetestowałem Panasonica TZ100 – maleństwo wyposażone w superzooma 25-250 mm i w sporą, 1-calową matrycę. Wówczas był to aparat bez rynkowych konkurentów. Konstrukcje zbliżone posiadały albo dużą matrycę i mniej uniwersalnego zooma albo dorównywały optyką, ale przetwornik obrazu miały malutki. A jeśli już spełniały oba warunki, okazywały się wielkimi cegłami. Lumix TZ100 był jak był, pracował całkiem przyzwoicie, choć przyznam, że mi jakoś nie podpasował. Wierzyłem, że Panasonic zaprezentuje jego następcę, w którym to i owo zmieni, bądź poprawi. Na TZ200 doczekałem się nieco ponad rok temu, lecz szybko okazało się, że jedyną istotniejszą zmianą jest znaczące poszerzenie zakresu zooma. Dlatego jakoś nie ciągnęło mnie wówczas do przetestowania tej nowości – nie nowości. Więcej chęci naszło mnie kilka miesięcy później, gdy okazało się, że Sony podjęło rękawicę i zaprezentowało konkurenta. Z początku nie bardzo rozumiałem dlaczego w serii RX100 jasny zoom 24-70 mm został zastąpiony ciemnym 24-200, jednak później mnie olśniło i napisałem o tym na blogu. A skoro jest sens walki w tym segmencie cyfrówek, może wypadałoby być na bieżąco? Teraz więc zebrałem się i zabrałem TZ200 na testową wycieczkę prasłowiańskim szlakiem od Kruszwicy, poprzez Biskupin, aż do Bralina, który dziś poprawność polityczna każe nazywać Berlinem.

wtorek, 7 maja 2019

Panasonic S1R – niby debiutant, a patrzcie tylko!


Źródło: DxO Mark
     Nooo… psze państwa, Panasonic zaszalał! Tak to w każdym wygląda w DxO Mark. Wzięli pod lupę Lumixa S1R i wyszło, że ma – w ocenie całościowej – najlepszą małoobrazkową matrycę na rynku. Choć cząstkowo już nie jest tak pięknie. Co prawda w Portrecie (głębia kolorów) wypada ona nawet lepiej niż niemal wszystkie średnioformatowe, a w Sporcie (wysokie czułości) przegrywa tylko z dwoma modelami Sony, to już w Krajobrazie (dynamika) spada na początek drugiej dziesiątki.
     Tu jednak wyniki ułożone są bardzo gęsto, więc strata punktowa nie jest duża. Tak czy inaczej, całościowy wynik 100 punktów prezentuje się wyśmienicie. Pełne omówienie wyników testu znajdziecie TUTAJ.
     A ja obiecuję, że też się dokładnie przyjrzę temu Lumixowi. Co prawda w najbliższych planach miałem jedynie przetestowanie któregoś z pełnoklatkowych obiektywów Panasonica, ale widzę, że grzechem byłoby pominięcie samego aparatu.


środa, 1 maja 2019

TEST: Canon RF 50 mm f/1.2L USM – prawie tak dobry, jak kosztowny.


     Pamiętacie czyj obiektyw testowałem na blogu jako ostatni? Tak, Canona. I, tak, pięćdziesiątkę. Ale jak widać nie tylko nieszczęścia chodzą parami, canonowskie standardy również. Pewnie dlatego teraz w ręce wpadło mi najnowsze tego typu szkło, już z bezlustrowym bagnetem RF. To pierwsza z różnic pomiędzy tymi obiektywami. Bardzo wielu różnic. Nie trzeba się nawet bliżej przyglądać, by stwierdzić, że one są wręcz swymi przeciwieństwami.

środa, 24 kwietnia 2019

DxO Mark się rozkręca. I świetnie!

Źródło: DxO Mark
    Z początku, po swoim "zmartwychwstaniu" DxO testowało jedynie aparaty, ale teraz wzięło się i za optykę. Na pierwszy ogień poszedł nikonowski bezlustrowy standard Nikkor Z 50 mm f/1.8 S. 
     I ładnie wypadł. Porównując tak na szybko – bo DxO jeszcze nie zdążyło wrzucić go do bazy testów – obiektyw znalazł się w ścisłej czołówce pełnoklatkowych standardów. Idzie łeb w łeb z Sigmą Art, a wyprzedza go tylko kilka Zeissów. Proszę, tu  LINK do artykułu.
     Tak się złożyło, że akurat mam na warsztacie obiektyw z tej samej stajni, tyle że trzydziestkępiątkę. Może i ona zasłuży na pochwały? 

wtorek, 16 kwietnia 2019

Za mało o filmowaniu? Czy do filmowania potrzebna jest pełna klatka?


     Przed kamerą i mikrofonem znowu Amadeusz Andrzejewski. Na swoim własnym youtube'owym kanale, rzecz jasna. 
     Tym razem wyjaśni nam czy i kiedy warto wybrać do filmowania małoobrazkową cyfrówkę. A kiedy nie. I w jakich aspektach są / mogą być lepsze aparaty z mniejszymi matrycami. Zapraszam!

wtorek, 9 kwietnia 2019

Moim okiem: Warsaw from above

Fot: Tomasz Gładys
    Jutro odbędzie się wernisaż wystawy zdjęć Tomka Gładysa Warsaw from above.
    Tomka znam od kilkunastu lat, ale – przyznam szczerze – o jego fotograficzno-powietrznych wyczynach dowiedziałem się nie tak dawno. Co prawda zdążyłem już obejrzeć sporo zdjęć i filmów jego autorstwa, niemniej z wielką przyjemnością pojawię się na wystawie prezentującej jego ulubiony temat fotograficzny: miasto widziane z góry.

piątek, 5 kwietnia 2019

Lumix G90, czyli Panasonic nie odpuszcza w Micro 4/3


Lumix G90 to ten w środku, pomiędzy dwoma nieco
starszymi braćmi: TZ95 po lewej i FZ1000 II po prawej.
     Wydawać by się mogło, że po premierze małoobrazkowych bezlustrowców S1 i S1R Panasonic zostawi pole Olympusowi, a sam skupi się na Aparatach Dużych i Poważnych. Okazuje się, że jednak nie tak do końca. Kilka dni temu miałem okazję poznać pokazanego dziś już oficjalnie Panasonica G90. To oczywiście następca modelu G80, a zupełnie niezgodnie z przewidywaniami „dziewięćdziesiątka” nie jest odgrzewanym kotletem. Owe „restauracyjne” podejrzenia wynikły z najnowszej świeckiej tradycji Panasonica. On swe niedawno pokazane Lumixy TZ95 i FZ1000 II (na zdjęciu po obu bokach G90) zaprojektował, no… tak… bez polotu. A w każdym razie niewiele poprawiając ich wcześniejsze wcielenia. W przypadku Panasonica G90 rzeczy mają się inaczej. Nie, nie jest to rewolucyjny aparat, ale naprawdę porządnie dopracowany. W pierwszych plotkach i przeciekach nazywano go baby-G9, i coś w tym jest. Ale jednocześnie mocno podciągnięto cechy filmowe, więc i określenie baby-GH5s też nie jest od rzeczy.  

środa, 27 marca 2019

Moim okiem: Nowości się szykują!


Takich "premier" już sobie więcej nie życzymy!
Źródło: Nikon
     Znowu!? Przecież targi CP+ skończyły się ledwo co. Spokojnie, nie tak od razu zobaczymy te nowości na półkach. Plotka, przeciek nieoficjalny, przeciek oficjalny, zapowiedź, premiera, ogłoszenie daty pierwszych dostaw, przesunięcie tego terminu… Procedura jest długa, a w razie potrzeby można ją ciągnąć miesiącami. I zakończyć informacją, że produkt jednak się nie pojawi, jak było z kompaktowymi Nikonami DL. No, liczę, że takich numerów producenci nie będą nam zbyt często wycinali.

poniedziałek, 18 marca 2019

Ale wymyślili! Helios... tfu! Zenitar 50 mm f/0.95. I Rosjanie nie gęsi…

Źródło: Zenit
     Gdy już Zenit skumał się z Leicą i stworzył pokazanego na zeszłorocznej Photokinie Zenita M, poczuł się silny. Czuję w sobie – zasyczał (…) – taką siłę, że mógłbym chyba cały ten zamek rozpieprzyć. (to cytat, rzecz jasna) Nie, spokojnie, nic nie narozrabiał, jedynie wdepnął do ogródka Sony. Dla siebie wcześniej zaprojektował trzydziestkępiątkę o skromnie prezentującym się świetle f/1, więc uznał że japońskiej konkurencji wsadzi szpilę. Dlatego poszedł po bandzie, tworząc dla bagnetu FE przerażająco jasny standard f/0.95. 
     Noo, szacun, choć po prawdzie to mógł się bardziej postarać. Takie szkło już przecież istnieje – to Mitakon o identycznej ogniskowej i maksymalnym otworze względnym. Że zmałpowali? Nie, skądże! Zenitar jest od Mitakona cięższy (kilo dwadzieścia żywej masy) i ma przysłonę o aż 14 listkach – już na pierwszy rzut oka widać, że to inna konstrukcja. Jest też od Mitakona droższy, gdyż trzeba na niego wydać aż 50 patoli. Rubli, oczywista. Co oznacza circa trzy tysiące złotych. W innej niż ruble walucie ceny nie podano, gdyż na razie nie ma mowy o dystrybucji tego szkła poza Rosję. Ciekawe, może planowana jest specjalna wersja eksportowa, jak to drzewiej bywało?

wtorek, 12 marca 2019

Hurra, DxO Mark żyje!


Źródło: DxO Mark
     Uff, ulżyło mi! Po roku letargu obudził się portal DxO Mark. Co prawda letarg wymuszony kłopotami finansowymi nie oznaczał całkowitej bezczynności. DxO „pochrapywało”, publikując testy aparatów smartfonów, ale to przecież nie to na co połakomią się tygrysy. Jednak kilka dni temu na portalu pojawił się test Nikona Z6. Znaczy, jego przetwornika – jak to na DxO. Nikon wypadł bardzo dobrze, właściwie zgodnie z przewidywaniami. Otarł się o pierwszą dziesiątkę zestawienia, plasując się na 11. miejscu, tuż za Sony A7 III. Zresztą zajrzyjcie sami: LINK
     Brawo! Zarówno dla Nikona, jak i dla DxO Mark. No, i czekamy na następne testy… w odstępach krótszych niż rok. Zdecydowanie krótszych.

piątek, 8 marca 2019

MOIM OKIEM: Panasonic i jego pełna klatka. Ale cóż, kiedy ryby…


Źródło: Leica
     Gdy Panasonic wcisnął się między Nikona i Canona, zapowiadając w sierpniu zeszłego roku szybką premierę małoobrazkowego bezlustrowca, ucieszyłem się. W końcu konkurencja to rzecz pożyteczna, a Lumixy od zawsze po prostu lubię. Dlatego uradowałem się jeszcze bardziej, gdy na Photokinie okazało się, że Panasonic nie będzie działał sam, a w aliansie. W Aliansie Trzech, zwanym oficjalnie L-Mount Alliance. No, takich trzech to nic nie ruszy. Już sam Panasonic dużo znaczy. Leica od trzech lat ma swojego SL i szkła do niego, więc dużo spraw jest już dobrze przetrawionych. Do tego Sigma, której obiektywy wstyd nazywać kundlami. Od jakiegoś czasu to nie ona goni Wielkich, a Wielcy naśladują ją. O co jak o co, ale o obiektywy do nowych aparatów nie mamy co się więc martwić. To, co w systemach bezlustrowców Nikona i Canona mogło być hamulcem rozwoju, Aliansowi Trzech nie grozi. Zupełnie i wcale, a wcale nie grozi.

środa, 6 marca 2019

… i po targach. CP+, rzecz jasna. Podsumowanie.


Źródło: Olympus
     O przedtargowo ogłoszonych nowościach pisałem już TU i TU, teraz czas na uzupełnienia. Nie, zasadniczo nic poważnego, rewolucyjnego, czy też nieoczekiwanego nie pojawiało się podczas CP+. Jednak to i owo dopowiedziano, to i tamto doprecyzowano, tu i ówdzie coś obiecano. Co konkretnie?






poniedziałek, 4 marca 2019

Za mało o filmowaniu? Dlaczego kamerujemy aparatami, zamiast filmować kamerami.


     Kolejny raz wspomagam się Amadeuszem Andrzejewskim i jego youtube’ową produkcją. Tym razem wykład dotyczy sensowności kupowania kamery na potrzeby filmowania. Może wystarczy aparat z wymienną optyką? I dlaczego. A kiedy nie wystarczy? I co odpowiedzieć, gdy ktoś sugeruje nam, że aparat służy do fotografowania, a do filmowania to tylko kamera się nadaje. Zapraszam do obejrzenia!


środa, 27 lutego 2019

Wysyp optyki, czyli znowu czas na targi



Źródło: Sigma
     Czas najwyższy, jutro startuje CP+. W przededniu kilku producentów ogłosiło swoje szklane nowości. Konkretnie, to Sigma, Tamron i Sony. Coś ciekawego? Owszem, ale bez rewelacji.

środa, 20 lutego 2019

Panasonic Lumix FZ1000 II. Na wpół nowość.


Źródło: Panasonic
      Staruszek FZ1000 i młodszy o dwa lata FZ2000 stały zgodnie obok siebie na sklepowych półkach. Idylla, ale Panasonicowi to się nie podobało, więc postanowił wrzucić do barszczu trzeci grzyb. Niby ulepszony, ale wiele zostało po staremu. Niby do fotografowania, ale z pewnym bardzo filmowym szczególikiem. Jednak z pewnością pies, a nie wydra. Więc mi się spodobał. Panasonic Lumix FZ1000 II.

TEST: Panasonic FZ2000. Zasadniczo, do filmowania…


     Trwało i trwało zanim wziąłem się za test tego aparatu. Jednak dzięki pomocy i wsparciu (czytaj: zdecydowanym ponagleniom) czytelników udało mi się zmobilizować, solidnie przestrzelać Panasonica, obejrzeć zdjęcia i ustalić co o nim myślę.

czwartek, 14 lutego 2019

Posypały się nowości…


Źródło: Canon
     Wiadomo, że ostatniego dnia lutego startują targi CP+, a przed nimi spodziewać się należy niejednej ciekawej premiery. No to się spodziewaliśmy. Ale żeby dwa tygodnie przed targami, w ciągu dwóch kolejnych dni aż cztery firmy postanowiły ogłosić swoje nowości? Dziwna zbieżność. Zamierzona czy nie, wszystkie objawione wczoraj i dziś produkty zdecydowanie warte są wspomnienia.

czwartek, 7 lutego 2019

Za mało o filmowaniu? Dlaczego w 4K Canony filmują z cropem?

     Po raz drugi wesprę się kolegą, by przekazać Wam porcję wiedzy o aspekcie działania cyfrówek, o którym mam blade pojęcie. Czyli o rejestracji wideo. Tym razem Amadeusz Andrzejewski opublikował na You Tube materiał omawiający denerwujące opóźnianie się Canona we wprowadzaniu do filmowania nowinek, nawet takich które u innych już dawno przestały być nowinkami. Ile w tym złej woli, ile niemożności, a ile niewiadomoczego?
     Film dotyczy zresztą nie tylko filmowania. Ja dowiedziałem się z niego także, dlaczego EOS 5Ds nie potrafi strzelać serii szybszych niż 5 klatek/s.
Zapraszam!

poniedziałek, 4 lutego 2019

Panasonic Lumix S1 i S1R, czyli popatrzcie tylko, co też kot przyniósł.


Źródło: Panasonic
     Przyniósł, przyniósł, tak jak obiecał. No, prawie tak, bo w ostatniej chwili przesunął premierę obydwu modeli z wieczora 31 stycznia na przedpołudnie 1 lutego. Niby tylko kilka godzin, ale widać że w Panasonicu do końca coś tam musieli dopracowywać. Lecz dotyczyło to raczej szczegółów informacyjnych, a nie samego sprzętu, gdyż ten ostatniego dnia stycznia był już w rękach dziennikarzy. Co prawda wyposażony w oprogramowanie ver. 0.6, ale cóż, tradycja zobowiązuje. Niemniej to pozornie drobne opóźnienie premiery, w praktyce oznaczało przesunięcie jej aż o miesiąc, ze stycznia na luty. A jednocześnie – co przeszło praktycznie bez rozgłosu – nowym terminem premiery sklepowej został ogłoszony już nie marzec, a kwiecień. Czyżby w rzeczywistości właśnie o to chodziło?
     Dobra, marzec, kwiecień, czy nawet maj – chętnie poczekam(y), jeśli taki obsuw ma oznaczać skuteczne dopracowanie sprzętu. Czy rzeczywiście zostanie on dopieszczony, okaże się późną wiosną, po pierwszych testach. Na razie Lumixy S1 i S1R znamy tylko od strony oficjalnych danych technicznych i tego, co z kilkugodzinnego użytkowania wywnioskowali wybrańcy.
     Dzień przed planowaną premierą opublikowałem na blogu artykuł podsumowujący stan, wówczas jeszcze nieoficjalnej, wiedzy o obu Panasonicach. Czy te przewidywania spełniły się w stu procentach? W czym nowe Lumixy okazały się ciekawsze, a gdzie zawiodły oczekiwania? A może czymś udało się nas zaskoczyć?

środa, 30 stycznia 2019

Panasonic Lumix S1 / S1R – Jutro zaczyna się tu sezon



Źródło: Panasonic
     Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że jutro objawią się nam – już oficjalnie i jawnie – bliźniaki Panasonica. Coś tam już o nich wiadomo od czasów Photokiny, gdy zaprezentowano ich prototypy, ale wielu szczegółów brak. To w odróżnieniu od ogłoszonego w zeszłym tygodniu Olympusa E-M1X, którego poznaliśmy dokładnie zanim został oficjalnie ogłoszony.
     Postanowiłem zebrać garść znanych, bądź tylko podejrzewanych parametrów obu Lumixów, by później sprawdzić co się zgodziło z rzeczywistością, a co jej przeczy. Które dane okazały się prawdziwe, a które były tylko zasłoną dymną. No i czy Panasoniki S1R i S1 okazały się warte czekania. W każdym razie jeśli chodzi o swe cechy i parametry, bo na testy praktyczne przyjdzie czas później.
     Dla urozmaicenia artykułu, ale też trochę z lenistwa, postanowiłem napisać artykuł kilka dni wcześniej i zaplanować jego publikację na dzień przed premierą. Dzięki temu możecie poznać stan wiedzy o nowych Panasonicach na dzień 26 stycznia rano, być może do 30 stycznia wróbelki coś doćwierkają, a jutro sprawdzicie ile w tym wszystkim było prawdy. A dlaczego „z lenistwa”? Po prostu w weekend wyjeżdżałem na ferie, a w ich planach na nie przewidziałem punktu „siedzenie przy kompie”.