niedziela, 9 sierpnia 2020

TEST: Canon RF 24-240 mm f/4-6.3 IS USM. Wakacje? Czyli test superzooma jak znalazł!

     Jak to u mnie na blogu, czas okołowakacyjny oznacza zwiększone prawdopodobieństwo pojawienia się testów tego typu obiektywów. W takich okolicznościach właśnie superzoom najbardziej mi pasuje, więc wykorzystuję własne wyjazdy by protestować ulubione szkła. Oczywiście zdaję sobie sprawę że inni w analogicznych sytuacjach wolą plecak stałek lub kieszonkowego kompakta. Rozumiem ich, ale naśladuję tylko czasami i jedynie połowicznie. Znaczy, gdy zdarza mi się zabrać na wakacje jedynie kompakta, bo z plecaka stałek na wakacje już wyrosłem.

     Tym razem kompakt – choć wcale nie kieszonkowy – stanowił jedynie wyposażenie awaryjne, a podczas wakacyjno-testowego wyjazdu fotografowałem jedynie Canonem EOS R z przymocowanym na stałe tytułowym zoomem. Wiem, do takiego spacerowego szkła lepiej pasowałby EOS RP. Tak się jednak złożyło, że jego wykorzystałem rok temu podczas testu zooma RF 24-205 mm f/4L IS USM. Tym razem chciałem więc pofotografować poważniejszym modelem. Przy okazji podrzucam jeszcze jeden LINK, dotyczący superzooma już przetestowanego przeze mnie w tym sezonie wakacyjno-wyjazdowym, olympusowego M.Zuiko 12-200 mm f/3.5-6.3.
     Teraz zapraszam do testu canonowskiego szkła, do którego zdjęcia pochodzą ze świeżo (i za późno) odkrytej przeze mnie pięknej Suwalszczyzny. Szeroko pojętej, wręcz bardzo szeroko, więc nie zdziwcie się widząc kadry choćby z Druskiennik.

wtorek, 28 lipca 2020

Sony A7s III – wszystko co lubią (filmujące) tygrysy



Źródło: Sony
     Bogate tygrysy, zaznaczę od razu, bo Sony nieźle zaszalało z ceną sugerowaną, która w Polsce przekroczy 19 tysięcy złotych. Ale też do specyfikacji aparatu trudno się przyczepić. No, chyba że ktoś się spodziewał rozdzielczości powyżej 4K. Nic z tego, jednak przy 4K mamy 100 klatek/s, więc trochę osłodzono owo rozczarowanie. Zresztą nie tylko tym.

poniedziałek, 27 lipca 2020

Wystarczy na chwilę wyjechać, czyli wakacyjne nowości


Źródło: Nikon
     Znika człowiek na dwa tygodnie z obiegu, a tu nowości walą jedna za drugą. Przy tym nowości całkiem ciekawe, a czasem będące zapowiedzią jeszcze ciekawszych. Na dodatek towarzyszą im wielce interesując plotki. Ale o nich nic, ani słowa! Skupiam się na tym co w ciągu ostatnich dwóch tygodni zostało zapowiedziane całkiem oficjalnie.

piątek, 17 lipca 2020

Canon – i wszystko ciemne! – czyli nowe obiektywy RF


     Tydzień temu, pisząc artykuł o nowościach Canona poruszyłem wyłącznie kwestię EOSów R5 i R6, i „nie „rozcieńczałem” tematu sprawą ogłoszonych jednocześnie obiektywów. Wypadałoby jednak i o nich wspomnieć, szczególnie że między nimi znajdziemy ciekawe okazy. Należą one do dwóch ważnych klanów optyki RF: tego skupiającego szkła ponadnormatywnie jasne oraz drugiego, artykuł o którym zatytułowałam kiedyś Ciemno – ciemniej – Canon.

czwartek, 9 lipca 2020

R5 i R6, czyli EOSy dwa. Wreszcie doczekaliśmy się.


     Owo wreszcie można rozumieć wprost: Canony R5 i R6 „przeciekały” całymi miesiącami, a teraz objawiły się w realu. Moja interpretacja jest nieco inna: po ponad półtora roku doczekaliśmy się EOSów R zaprojektowanych nie na odwal się, nie po linii najmniejszego oporu, a z uwzględnieniem realiów oraz wymogów rynku i konkurencji. Mea culpa, sam w 2018 roku opublikowałem na blogu artykuł sugerujący Canonowi i Nikonowi, że wystarczy by wypuścili aparaty na aby aby, żeby tylko zniechęcić użytkowników swoich lustrzanek do zmiany barw klubowych na rzecz Sony. Pomysł może i nie był najgorszy, byle obaj producenci zastosowali by się do tej polityki, no i żeby do gry nie włączył się Panasonic. Niestety, posypało się! Nikon oraz Panasonic pokazały po dwa aparaty. Na dokładkę szybko pojawiały się kolejne Nikkory Z, a Panasonic obiecywał mnóstwo szkieł produkowanych w aliansie z Sigmą i Leiką. To Canon okazał się Kopciuszkiem, z jednym tylko modelem i skromną ofertą optyki. Miejscami wyrafinowanej i ciekawej, ale jednak. EOS RP niewiele poprawił wizerunek Canona, już bardziej kolejne obiektywy RF. Jednak i tak wszyscy czekali(śmy) na jego nowe bezlustrowce. I się doczekaliśmy!

wtorek, 7 lipca 2020

Zrób to sam, czyli pasek do aparatu za złotówkę


     Znaczy, pasek za złotówkę, bo aparat może być droższy. No, i o wiele celniejsze byłoby określenie „paseczek”. Nie jest to bowiem pasek na szyję czy ramię, ani nawet pasek nadgarstkowy, a pasek na… palec. Jeden palec. Choć jak ktoś się uprze, to i na dwa.
     Nie dość że tani, to wyjątkowo łatwo i szybko go sobie zrobić. Gdy już kupimy i mamy w ręku surowiec, wystarczy pięć sekund i paseczek gotów. Idę o zakład, że niektórzy uwiną się z produkcją w trzy sekundy. Wystarczająco zachęciłem?

środa, 24 czerwca 2020

Był sobie Olympus…


     Był, i był, i był. Ponad sto lat. No, fotograficznie to nieco mniej. Był i miał się dobrze. Wręcz świetnie, gdyż zaliczał się do Wielkiej Piątki producentów foto. Towarzyszyły mu tam Canon, Minolta, Nikon i Pentax. Z niej całej tylko Canon idzie prostą drogą, podczas gdy reszta zaliczała mniejsze lub większe zapaści. Bądź wręcz wypadała z fotograficznej gry. Co dziś właśnie zdarzyło się Olympusowi. Jego dział obrazowana zostanie w najbliższych miesiącach sprzedany. Publikując poprzedni artykuł na blogu, czyli test zooma M.Zuiko 12-200 mm, nie podejrzewałem że kolejny tekst też będzie dotyczył Olympusa, a do tego tak smutnych informacji o nim.

czwartek, 18 czerwca 2020

TEST: Olympus M.Zuiko ED 12-200 mm f/3.5-6.3 – miłe szkło, ale… nie dla każdego


    Musiałem ten obiektyw przetestować, choćby dla sprawdzenia jak daleko odbiega od jedynego na rynku świetnego superzooma, olympusowskiego 12-100 mm f/4. Zachwyciłem się nim 4 lata temu (TEST) i nadal jest on wzorcem do którego odnoszę inne tego typu szkła. Jak dotychczas żadna wakacyjno-spacerowa konstrukcja mu nie dorównała, a – jak podejrzewam – nie dokona tego też M.Zuiko 12-200 mm. Dlaczego nie? Bo jest mniejszy, lżejszy, tańszy, ciemniejszy i nie przyjęto go do olympusowej rodziny optyki PRO. Co wcale nie znaczy, że wypadnie w teście całkiem źle.

niedziela, 7 czerwca 2020

Poepidemicznych plotek kilka


Źródło: Canon Rumors
     Epidemia zdaje się wygasać, a w każdym razie wszyscy już sobie tego życzą. Producenci chyba też wyrywają się z marazmu i coś tam zaczynają obiecywać. Że pokażą, że ogłoszą, że wyprodukują… Niektóre plotki o najnowszych nowościach prezentują się całkiem ciekawie.
     Pierwszy z zauważonych przeze mnie – no, trudno go było nie zauważyć! – nowych obiektywów, na razie mieści się tylko w planach. Choć zdjęcie już jest. To „filmowy” obiektyw Zeissa, należący do krótkiej ich serii. Widzicie oznaczenie ogniskowej? Tak, 18 mm. A ja bym przysiągł, że to lustrzane 500 mm f/5.6!

wtorek, 26 maja 2020

Sony ZV-1, czyli nowy pomysł na klasyka



Źródło: Sony
     Samo oznaczenie ZV-1 niewiele mówi, ale to po prostu kolejne wcielenie serii RX100. Pisałem o niej na blogu całkiem sporo. Był tu test RX100 V, były rozważania który model serii wybrać oraz krótka analiza pomysłu na zastąpienie w RX100 VI i VII zooma 24-70 mm f/1.8-2.8 ciemniejszym i dłuższym 24-200 mm f/2.8-4.5. W tym ostatnim artykule pochwaliłem ideę i kierunek zmian, bazując na założeniu, że malutkie kompakty z krótkimi zoomami i sporej wielkości matrycą zostaną wkrótce „zjedzone” przez smartfony. Rezygnacja z produkcji tak skonfigurowanych cyfrówek ma więc sens, lecz okazało się to tylko częścią zagadnienia. Sony nie tyle odpuściło sobie produkcję takich APARATÓW, a zastąpiło je czymś bardziej przypominającym KAMERĘ. Bez obaw, przypominającym ją wyłącznie rozbudowaną w kierunku wideo-blogowania specyfikacją, gdyż kształty i ogólne założenia konstrukcyjne pozostały podobne.

czwartek, 14 maja 2020

Cena Canona R5? Strach się bać!

Źródło: Camera Warehouse
     Gdy w kwietniu pisałem na blogu o kolejnych objawionych cechach i parametrach Canona R5, napomknąłem o przewidywanej jego cenie. Czy raczej o czarnowidzach, a lepiej: czarnohumorystach, którzy wymyślili cenę 8K (dolarów) z filmowanie w 8K. 
     Nie mam pojęcia, czy idea ta dotarła do władców Canona, czy może sami z siebie to wyliczyli, ale ta suma okazuje się nie całkiem od czapy. Australijski sklep, Camera Warehouse, zaprezentował w swej witrynie EOSa R5 w towarzystwie ceny 10499 dolarów australijskich. To przekłada się co prawda na „zaledwie” 6700 dolarów amerykańskich, ale u nas po doliczeniu VATu, ceł i czego się jeszcze da, wyjdzie z tego suma niepokojąco zbliżona do tych 8K dolarów. Nadal mam nadzieję, że to mi się tylko śni.
[EDIT 26. 05. 2020:] W Canonie zdecydowali, że EOS R5 nie zabije ceną. Podobno ma ona nie przekroczyć 4000 USD. Miły gest Canona na Dzień Matki. No, w każdym razie tak wypadło.

środa, 13 maja 2020

Olympusy dwa: E-M5 Mark III kontra E-M1 Mark II – porównanie


     Dwie generacje aparatów. Dwa – obecnie wyraźnie różniące się – poziomy ich pozycjonowania w linii olympusowych bezluster. Dlaczego i po co je ze sobą porównywać? A dlatego, że E-M5 w obecnym, trzecim wcieleniu praktycznie dorównał drugiej „jedynce” w parametrach katalogowych. Po drugie, Olympus aktualnie chętnie wypycha E-M1 II, chcąc zrobić na rynku miejsce dla E-M1 III. A wypycha tradycyjną metodą, czyli znacznie obniżając jego cenę W efekcie na sklepowych półkach widzimy dwa modele w identycznej cenie. Obecnie, czyli na początku maja i uwzględniając tylko sprzęt pochodzący z polskiej dystrybucji, oba kupuje się już za 5200-5400 zł. Grzech więc ich nie porównać.

poniedziałek, 20 kwietnia 2020

Canon EOS R5 – pełzającej premiery ciąg dalszy

Źródło: Canon
     Sony miało dziś ogłosić coś nowego, ale przesunęło wirtualną – czyli wyłącznie internetową – premierę. Skorzystał Canon, gdyż okazał się jedyną firmą, która coś pokazała, dzięki czemu uwaga wirtualnych tłumów skupiła się na nim. O zjawiskach pełzających, wydłużających się w czasie, wieloetapowych premier sprzętu już wspominałem na blogu. Canon świetnie wpisał się w ten trend, wrzucając dziś jedynie tyle informacji by podtrzymać zainteresowanie nowym, przyszłym EOSem. Coś tam dołożyć do znanej już specyfikacji, ale pozostawić jeszcze trochę na kolejną / kolejne jej etapy.

wtorek, 14 kwietnia 2020

mikroTEST mikro statywu – Manfrotto PIXI


     Statyw trafił do mnie zupełnym przypadkiem. Nie planowałem go kupić, nawet nie leżał w zakresie moich zainteresowań lub potrzeb. Jednak Canon Polska pomyślał za mnie i sprezentował mi go na ostatnią Gwiazdkę. Obmacałem, przymierzyłem do aparatu… OK, pomyślałem, pewnie do czegoś się przyda. Ze dwa miesiące temu, wybierając się na jakieś zdjęcia plenerowe, uznałem że przy jednym z nich ten statyw na pewno mi pomoże. Włożyłem go więc do torby i… od tamtej pory już nie wyjmuję.

wtorek, 7 kwietnia 2020

Tamron 70-180 mm f/2.8 Di III VXD. Mały, tani, lekki i… nie wszystko jest tak piękne


     To tamronowska klasyka ostatnich miesięcy. Zoom jasny jak przystało, ale jednocześnie malutki i lekki. Te dwie ostatnie cechy wynikają z przycinania zakresu ogniskowych ciut poniżej topowych wymagań. Czyli nie 16-35 mm, a 17-28 mm, nie 24-70 mm, a 28-75 mm, a teraz 70-180 mm zamiast „obowiązkowego” 70-200 mm. Przyznaję, wolałbym zobaczyć 100-200 mm, ale jest jak jest. I nie narzekam, widząc że ten zoom ma długość zaledwie 15 cm! No, cuda po prostu! 

piątek, 3 kwietnia 2020

TEST: Hasselblad X1D II 50C plus XCD F1.9/80. Tylko spokojnie!


     Ten średnioformatowy Hasselblad zaciekawił mnie już cztery lata temu, gdy pojawił w swojej pierwszej odsłonie. Zachwyciłem się LINK jego wzornictwem i stopniem zminiaturyzowania, a pojechałem po cenie i uproszczonym, w dużej mierze dotykowym sterowaniu. Oczywiście nie omieszkałem pochwalić firmę za stworzenie pierwszego na świecie bezlustrowca Micro 44/33.
     W zeszłym roku Hasselblad wypuścił drugą wersję aparatu. Zewnętrznie różni się on od „jedynki” tylko kosmetycznie. Stosunkowo łatwo zauważyć troszkę większy ekran. Natomiast już każdy z pewnością dostrzeże zmianę koloru metalowych części obudowy ze srebrzystej na grafitową. Z tego powodu nowy model prezentuje się poważniej, ale stracił na lekkości formy. Mi ta zmiana nie pasuje.
     Co oczywiście nie oznacza, że Hassel przestał mi się podobać i musiałem się zmuszać by wziąć go do ręki. Nie, wręcz przeciwnie! Gdy tylko sklep 6×7 wyraził chęć wypożyczenia mi aparatu do testu, przystałem na to z radością.

niedziela, 22 marca 2020

Moim okiem: Ciemno – ciemniej – Canon


     Do zoomów o jasności mniejszej od f/5.6 wszyscy zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Takie maksymalne otwory względne widzimy przeważnie w superzoomach. Trudno „zamknąć je” w granicach f/5.6 tak, by móc wystarczająco wyciągnąć w górę zakres ogniskowych, a jednocześnie nie odstraszać klientów wymiarami, ciężarem i ceną. Stąd obecność szkieł w rodzaju APSowych 18-200 mm f/3.5-6.3. Takie ponadnormatywnie małe otwory spotyka się także w telezoomach, szczególnie gdy mają sięgnąć 300 mm. Z rzadka pojawiają się konstrukcje kończące się przy najdłuższej ogniskowej światłem f/6.7, podobnie jak ciemniejsze niż f/5.6 zoomy standardowe. Tu celem jest znaczące ograniczenie gabarytów. Stąd niedawny Nikkor 16-50 mm f/3.5-6.3 zaprezentowany z Nikonem Z50 albo M.Zuiko 12-50 mm o identycznym jak u Nikkora zakresie jasności. W tym drugim wypadku dodatkowym celem było wewnętrzne zoomowanie oraz wyciszenie obiektywu na potrzeby filmowania.
     Jednak cały czas mamy do czynienia ze stosunkowo niedużym przekroczeniem – przede wszystkim psychologicznej – granicy f/5.6. Dziura f/6.3 jest bowiem mniejsza o 1/3 działki, a f/6.7 o pół działki.

niedziela, 15 marca 2020

TEST: Nikkor Z 24 mm 1:1.8 S – Mniam! po raz kolejny


     Wiem, powtórzę się, ale co tam! System Nikon Z bardzo mi się podoba. Od razu pojawiły się dwa porządne aparaty plus trzy szkła sugerujące ideę. Czyli: lepiej nieco ciemniej, ale zgrabnie i przy wysokiej jakości obrazka. To o obiektywach, ale w korpusach też zachowano umiar i równowagę pomiędzy gabarytami, a ergonomią, trzymając tu dystans i od Sony i od Panasonica. Ale miło, że matryce wzięto jednak od Sony. Dobra, ale ja chciałem o szkłach. Minęło półtora roku od premiery Nikonów Z6 i Z7, a tym czasie pojawiła się pełna linia krótkich stałek f/1.8: 20 – 24 – 35 – 50 – 85 mm. O zoomach też nie zapomniano, ale Nikon ujął mnie właśnie tymi stałkami. Przetestowałem już na blogu trzydziestkępiątkę z tej linii LINK, teraz czas na jej krótszą siostrę.

sobota, 7 marca 2020

TEST: Sony E 16-55 mm f/2.8 G


     W bezlustrowym małym obrazku Sony aż 6 lat zwlekało z premierą klasycznej stałki 35/1.8. Długo? Tak, ale to i tak nie rekord. Jeszcze dłużej kazało czekać na APSowy zoom f/2.8. Od maja 2010 roku, czyli momentu zaprezentowania NEXów 3 i 5, do października 2019 roku, kiedy ogłosiło swego 16-55/2.8, minęło ponad 9 lat. Oby takich rekordów było jak najmniej! A ów zoom oczywiście należało przetestować. Co też uczyniłem, a artykuł opublikowało Fotopolis. Zapraszam! – LINK

wtorek, 25 lutego 2020

Moim okiem: Znów 10 lat minęło jak jeden dzień

Sony A7 - moim zdaniem najważniejszy aparat ostatniej dekady
     Dziś podlinkuję artykuł, który opublikowałem na Fotopolis, a będący analizą, czy raczej podsumowaniem trendów, zmian i rozwoju cyfrowych aparatów fotograficznych w drugim dziesięcioleciu XXI wieku. Dziesięcioleciu miejscami burzliwym, miejscami spokojnym, z premierami przełomowymi, ważnymi,  nieciekawymi albo i dziwacznymi. Które pomysły okazały się trafione, które nie sprawdziły się, a które wzbudzają już tylko uśmiech politowania? Znajdą się i takie cyfrówki, o których zdążyliśmy już zapomnieć. Zapraszam do lektury! LINK