środa, 31 maja 2023

TEST: Canon RF 70-200mm F2.8L IS USM – zróbmy to inaczej!

     Świat aż zatchnęło, gdy Canon pokazał pierwsze zdjęcia tego obiektywu. Miał czerwoną obwódkę, był biały jak trzeba, ale krótszy o dobrych kilka centymetrów od innych 70-200/2.8. To już nie było 20 cm, czy nawet więcej, a skromne 15. Ciekawość rosła nadal gdy wybrańcy mogli dotknąć makiety obiektywu. Pierścienie nie kręciły się, więc nie dało się stwierdzić, wysuwa się on, czy nie. Dopiero oficjalna premiera ujawniła, że jednak wysuwa, czyli Canon zrezygnował z „zamknięcia” tego zooma. To rewolucyjne posunięcie, bo jak kojarzę, wszystkie dotychczasowe autofokusowe szkła 70(80)-200 mm f/2.8 miały zarówno wewnętrzne ogniskowanie, jak i wewnętrzne zoomowanie. Tym razem postawiono na zmniejszenie gabarytów oraz ciężaru, rezygnując ze stałej długości obiektywu. To Canonowi nawet nieźle wyszło, co widać i czuć już przy pierwszym kontakcie z tym szkłem. 

środa, 24 maja 2023

Fujifilm X-S20 – więcej dobrego niż się spodziewaliśmy

     Już brałem się za pisanie artykułu o „nowym” EOSie R100, już wymyśliłem mu tytuł „Dr Frankenstein w akcji”, ale przypomniałem sobie że wcale nie muszę znęcać się nad Canonem, bo przecież na dziś planowana jest też premiera Fuji X-S20. Odczekałem więc kilka godzin, i widzę że warto było.

środa, 10 maja 2023

Nikon Z8 – luka zapełniona. I to solidnie!

     Może jeszcze pamiętacie, że Nikon D700 nosił miano baby D3. Naście lat później przypomniano sobie tę koncepcję, i nowego, wyczekiwanego Z8 stworzono jako baby Z9. Istotna różnica jest taka, że dzieciątko jest mocno wyrośnięte. Rzekłbym, spasione.

     Nikon Z8 gabarytowo ma bowiem niewiele wspólnego z Z7, a znacznie więcej – co może nawet wyglądać logicznie – z D700 i D850. Z tej logiki wynika jednak definitywny koniec idei założycielskiej bezluster, które miały być istotnie mniejsze od lustrzanek.

poniedziałek, 24 kwietnia 2023

Moim okiem: Canon EOS R6 – rześki staruszek

     Chronologicznie na blogu miałem zamiar opublikować test canonowskiego zooma RF 70-200/2.8, ale zmieniłem zamiar. Uznałem, że wcześniej napiszę dwa słowa o aparacie na którym przyszło mi ten obiektyw testować. Po prawdzie, to aparaty były dwa – najpierw EOS R5, potem R6, a ja chciałbym wspomnieć o tym drugim. Pozornie jest on mniej ciekawy, ale – co tu kryć – znacznie popularniejszy. A ta popularność ostatnio wręcz wzrasta.

wtorek, 18 kwietnia 2023

Powoli, ale do przodu – Nikkor Z DX 12-28 mm f/3.5-5.6 PZ VR

     Dziś się pojawiło takie właśnie szkiełko. Zanim zasiadłem do pisania zajrzałem do sieci, by sprawdzić który to już obiektyw Z DX. Okazało się że nie już, a dopiero. Czwarty, konkretnie. Byłem przekonany, że Nikon wypuścił ich więcej. Zaczął od dwóch podstawowych zoomów pokazanych wraz z Nikonem Z50 - standardowego i długiego, a dwa lata później objawił się superzoom. Wszystkie są małe i ciemne, co nie dziwi. I czego się można było spodziewać także po dzisiejszej premierze. 

     Tym razem zoomie szerokokątnym, ładnie uzupełniającym linię niepełnoklatkowych Nikkorów Z oraz vlogocentrycznego Nikona Z30. To za sprawą zelektryfikowanego napędu zooma, co pozwala zmieniać ogniskową nie tylko pierścieniem na obiektywie płynniej niż „ręcznie”, ale też przyciskami albo zdalnie – z aplikacji albo bluetoothowym sterownikiem.

     Zakres ogniskowych zapewnia możliwość korzystania z kątów widzenia od górnego skraju zakresu UWA (okolice małoobrazkowych 18 mm), do początków standardu (małoobrazkowe prawie 43 mm).

     Obiektyw jest stabilizowany (skuteczność 4,5 działki, czyli bez rewelacji), uszczelniony, malutki, waży zaledwie 205 gramów, potrafi ostrzyć już od 19 cm, a przy tym ma wewnętrzne zarówno ustawianie odległości, jak ogniskowej.

     Cena nie zabija (oficjalnie 2000 zł), choć dla amatora to suma niemała. W sumie, ten Nikkor to miły i potrzebny drobiazg!

wtorek, 21 marca 2023

Koniec DPReview!


     Aż nie do wiary! Taka opoka, niemal ćwierć wieku sukcesów, a jednak nie dała rady. Znaczy nie tyle samo Digital Photography Review, a właściciel czyli Amazon. Już kilka miesięcy temu zapowiadał cięcia, ale wówczas bez szczegółów. Teraz wyszło na jaw, że do odstrzału idzie też DPReview. Widać biznesplan nie spiął się, a najlepszy istniejący portal branżowy okazał się niewartym dalszych starań.
     Znika portal od którego zawsze rozpoczynałem sprawdzanie co piszczy w fotograficznej trawie, który stanowił dla mnie podstawową zbiorczą bazę danych technicznych aparatów i obiektywów, którego „scenka testowa” była najważniejszym źródłem informacji o działaniu matryc aparatów, których sam nie miałem (jeszcze) okazji testować.
     I jeszcze jedna kwestia „wzorcowa”: oryginalny układ kolorów – ciemne tło, jasny tekst. Dla mnie, wychowanego na DPReview było oczywiste, że tak musi też wyglądać mój blog. I nawet trochę mi głupio, że foto-nieobiektywny istnieje, a dpreview wkrótce działać będzie już tylko w trybie read only. A i to nie wiadomo jak długo.
     Wielka szkoda! Widać po miłych niespodziankach typu „piekło zamarzło”, czyli pojawieniu się AF z detekcją fazy w Panasonicu, czy obiektywach Sigmy „pobłogosławionych” przez Nikona, mogą pojawiać się i smutne. Oby takich było jak najmniej!

środa, 22 lutego 2023

Sigma i jej „Nikkory”

     „Nikon prędzej zdecyduje się na upadłość, niż udostępni protokoły transmisji danych” – taka była konkluzja ludzi z polskiej Sigmy podczas rozmowy, którą prowadziliśmy tak ze trzy lata temu. Rozważaliśmy wówczas możliwość wejścia przez Sigmę w bagnet Z, a oni nie widzieli na to szans. W przypadku lustrzanek dało się to załatwić inżynierią odwrotną, lecz komunikacja bezlustrowców z ich optyką została znacznie lepiej zabezpieczona. „Na lewo” nie-da-się, a legalnie nie pozwolą. Pat i mat.
     Dlatego dziś, gdy tylko dowiedziałem się o bliskiej premierze trzech szkieł Sigmy z bagnetem Z, zajrzałem na samiusieńki koniuszek informacji prasowej, bo wiedziałem że tylko tam, jeśli już, znajdę odpowiedni passus. I tak, był! „* Obiektywy te są opracowane, produkowane i sprzedawane na podstawie umowy licencyjnej z firmą Nikon Corporation.” Od razu sprawdziłem czy Nikon dziś nie ogłosił upadłości, ale nie. A więc jednak dało się pogodzić ogień z wodą!

środa, 8 lutego 2023

Canonowi puchnie dolna półka – premiera EOSów R8 i R50

     Objawione dziś dwa bezlustrowce Canona technicznie nie wnoszą nic nowego. Każdy, każdziusieńki ich element jest już dobrze znany, powszechnie omówiony, a na dokładkę niewiele z nich przedstawia sobą najwyższą światową klasę. Mimo wszystko bardzo się ucieszyłem z tych premier i uważam, że Canon idzie dobrą drogą. Po tym wstępie, który równie dobrze mógłby być podsumowaniem artykułu, czas na konkrety.

wtorek, 7 lutego 2023

Sigma 50 mm F1.4 DG DN Art, czyli co (i jak) dziś się nosi

     Bez jasnej pięćdziesiątki ani rusz! Coraz modniejsze są szkła f/1.2 o tej ogniskowej, ale to nadal nie obowiązek, bo f/1.4 też się dobrze sprzeda. Oczywiście jeśli będzie świetnie pracowało. Sigma ma w ofercie taki obiektyw, zarówno z mocowaniami lustrzankowymi, jak i bezlustrowymi L i FE. Tyle, że jest to ta sama, licząca sobie 9 wiosen konstrukcja. Pierwotnie zaprojektowano ją pod lustrzanki, a w 2019 roku „przyspawano jej” tyłek pod bagnet L. Zabijcie, nie kojarzę kiedy pojawiła się wersja z dupką FE. Chyba nie od razu w 2014 roku, pewnie troszkę później.
     Tak czy inaczej, Sigmie wypadało pokazać nową, typowo bezlustrową konstrukcję, szczególnie że dotychczasowe 50/1.4 Art nie słyszało takich braw jak 35/1.4, czy 135/1.8.

wtorek, 17 stycznia 2023

Sony FE 20-70 mm f/4 G – nowy wymiar standardu

     Nowy, ale spodziewany. Dla nowego zooma Sony szlak przetarł już Panasonic. Najpierw z rewolucyjnym wręcz, a na dodatek wspaniałym, 10-25 mm f/1.7 do aparatów µ4/3, później już małoobrazkowym, lecz znacznie ciemniejszym 20-60 mm f/3.5-5.6. Dla porządku dodam, że do stawki dołączył też Tamron, nie tak dawno prezentując swego 20-40 mm f/2.8. Jasne, on nie jest zoomem standardowym, ale 40 mm to już prawie, prawie, a światło f/2.8 dodaje temu obiektywowi smaczku. Tak czy inaczej, zoomy standardowe z szerszym niż dawniej „dołem” już istnieją. Teraz trzeba rozciągnąć je w górę tak, by sięgnęły typowej najdłuższej dla tego takich szkieł ogniskowej, czyli 70 mm. I tą właśnie drogą poszło Sony.

środa, 4 stycznia 2023

Panasonic Lumix S5 II – jednak na fazowo!

     Dla wszystkich było jasne, że wcześniej czy później Panasonic w swoich bezlustrowcach wskoczy z autofokusem w detekcję fazy. Ci „wszyscy” zastanawiali się skąd tak długa zwłoka i kotwiczenie w systemie DFD. Wydaje mi się, że znam przyczynę tego opóźnienia, o czym zresztą już wspominałem na blogu. Panasonic, sądząc po ujawnionych jego pomysłach, próbował pozostać oryginalnym omijając detekcję fazy. Ze trzy lata temu opracował po swojemu ideę aktywnego autofokusa Time-Of-Flight (TOF) umożliwiając jego pracę także na dużych dystansach. Podejrzewam, że ów Long Range TOF jakoś zgrabnie wpasowywał się w system Panasonica, stąd chęć jego wykorzystania.
     Jak dziś widać, nie wynikło z tego nic na tyle dobrego, by dało się użyć w praktyce. I stąd dzisiejsza premiera nowatorskiego – tyle o ile – Lumixa S5 II.

piątek, 30 grudnia 2022

TEST: Sony RX100 VII i jego obiektyw

     Nie, celniej będzie odwrotnie: „Obiektyw i jego Sony RX100 VII”. Test zaplanowałem bowiem i wykonałem przede wszystkim ze względu na optykę, a nie sam aparat. Ten nie wniósł zbyt dużo w stosunku do tego co znamy z ostatnich poprzedników, choćby z testowanego przeze mnie RX100 V. Natomiast obiektyw „24-200 mm” – po raz pierwszy użyty w RX100 VI – i owszem. To on zmienił kurs tej rodziny kompaktów Sony, ratując ją przed zjedzeniem przez aparaty smartfonów. Wcześniejszy 24-70 mm f/1.8-2.8 mimo wsparcia 1-calowej matrycy tracił przewagę na wieloobiektywowymi smartfonami z ich fotograficzną sztuczną inteligencją. Zastąpienie krótkiego, jasnego zooma, dłuższym, o niebo bardziej uniwersalnym – choć, rzecz jasna, ciemniejszym – było bardzo sensownym posunięciem, dającym szansę na przetrwanie rodziny.

środa, 2 listopada 2022

Nowe u Canona. Bardzo nowe?

     Obiektyw, jeszcze jak cie moge. („jak cię mogę” wyglądało słabo). Jednak już aparat to bardziej przesuwanie akcentów niż rzeczywista nowość. Matryca EOSa R6 Mark II niby ma „całkiem nowe” 24 Mpx, ale to nie przetwornik z EOSa R3, więc ani w niej śladu BSI, czy też technologii stack. Choć racja, przydano jej szybkości, stąd z elektroniczną migawką można strzelać aż 40 klatek/s. Ta migawka potrafi w razie potrzeby odmierzyć nawet 1/16000 s. Usprawniono autofokus, poszerzając gamę wykrywalnych obiektów o konie i zebry. No, na miejscu antylop poczułbym się obrażony. 

środa, 26 października 2022

Olympus i Sony w nowych odsłonach

     Od razu trochę sprostuję, Olympus to nie Olympus, a OM System, a nowa odsłona oznacza niezbyt dużo nowości. Zamiast OM-5 sugeruje się wręcz używanie nazwy E-M5 Mark IV. Coś w tym jest! Ale już Sony nie zawodzi, bo w A7R Mark V po staremu mamy tylko matrycę. No, może trochę więcej, ale tu w żadnym razie nie można mówić o odgrzewanym kotlecie.

wtorek, 25 października 2022

Jak NIE fotografować zaćmienia Słońca

     Canon RP + RF 35/1.8 - najdłuższe posiadane przeze mnie szkło z przednią soczewką na tyle małą, że mogłem przed nią przymocować filtr z okularu lornetki 😉
     Plus owa lornetka - 50-letnia sowiecka 7 x 50. Filtry w sumie dwa - ciemnozielone, dokładane firmowo do tejże lornetki chyba właśnie do obserwacji słońca. 
     Zestaw utrzymywany w odpowiedniej - hłe, hłe! - pozycji ręcznie. Mimo to Canonowi udawało się jakimś cudem ustawiać ostrość. Brak wewnętrznego ogniskowania nie pomagał, ale jakoś daliśmy radę.
     Ekspozycja manualna 1/500 s, f/5.6, ISO 100. Wyciągane z RAWa w DxO Photolab. Najpierw do cz-b, potem barwione wedle uznania. Farfocli ze zdjęcia nie usuwałem, zakładając że to plamy na Słońcu. 

[EDIT, dwa dni później] Na prośbę czytelnika dodaję zdjęcia zza kulis. 


wtorek, 27 września 2022

Moim okiem: Tamron – zoom reporterski (prawie) po nowemu.

     Już niemal napisałem, że swoim świeżo przeciekniętym obiektywem 20-40/2.8 Tamron przeciera ścieżki. Jednak z głębin mojej pamięci przypłynęła identyczna parametrami Sigma, pokazana światu w 2001 albo 2002 roku. Nie udało mi się ustalić kiedy dokładnie, natomiast bardzo precyzyjnie bo na „20 lat temu” (z dokładnością do miesiąca) mogę określić czas gdy testowałem ją dla miesięcznika Foto. Jak to losy się plotą!

     Ta Sigma zdecydowanie nie błysnęła w teście, prezentując wyjątkowo słabą rozdzielczość na brzegach obrazu, przy jednocześnie genialnej na środku. Plus potężne winietowanie, sporo blików pod światło, a na dokładkę paskudnie niewygodny sposób przełączania AF↔MF zwany Dual Focus. Jedno trzeba jej było przyznać: mogła się nieźle sprawdzić z ówczesnymi lustrzankami cyfrowymi, w momencie premiery obiektywu jak jeden mąż niepełnoklatkowymi. OK, nie licząc efemerycznego Contaxa N Digital.

     Myślę jednak, że dzisiejszy Tamron nie nawiązuje do tamtego zooma Sigmy, a do innych, aktualnych konstrukcji. Mam na myśli – z jednej strony – zoomy f/2.8 sięgające od 15-16 mm do 35 mm, z drugiej szkło tak nietypowe jak Panasonic 20-60 mm f/3.5-5.6. Ten Panas trochę nadepnął na odcisk Tamronowi, który ostatnio przoduje w tworzeniu takich nieco ograniczonych konstrukcji. Czyli: tu utniemy coś z zakresu zooma, tam coś z jasności, i mamy ciekawy, tani, nieduży obiektyw. Zresztą Sigma też „naraziła się” pokazując zooma 16-28 mm f/2.8.

środa, 21 września 2022

TEST: Sony FE 24-105mm F4 G OSS. Miło było się spotkać!

     Po teście panasonicowego 24-105/4, który to obiektyw nie zadowolił mnie (no, w każdym razie powinien był wypaśc lepiej), obiecałem że wkrótce przetestuję analogiczne szkło, które z pewnością wszystkich nas usatysfakcjonuje. Chodziło mi o wysoko ocenianą „lustrzankową” Sigmę 24-105 mm F4 DG OS HSM Art. W międzyczasie uznałem jednak, że zajmę się nie nią, a szkłem Sony. Ono w testach też zajmuje najwyższe miejsca, a jednocześnie wspomniana Sigma stała się jakby nieaktualna. Albo inaczej, skoro dotychczas nie została pokazana jej wersja bezlustrowa – ani opcja z „dospawanym” tyłem, ani całkiem nowa, zaprojektowana od podstaw pod bezlustra – to jest szansa że ta druga wkrótce nam się objawi. I wówczas będzie dobry moment na jej test. Tak więc Sony wygrało eliminacje do tego konkursu i już piszę jak w nim wypadło.

środa, 7 września 2022

Chłodniej u Canona

     Temat wypłynął z miesiąc temu, ale wówczas panowały takie upały, że nie byłem w stanie opisywać jeszcze gorętszego wnętrza aparatów. Nawet biorąc pod uwagę, że Canon wie jak potrafi sobie z tym problemem poradzić. Poradzić w sposób elegantszy niż dotąd.

     Metoda oczywista, to: radiator, wentylator, defibryla… no, może bez tego ostatniego. Czyli tak jak robi to na przykład Panasonic w swoich filmowych S1H i GH6. Oraz rzecz jasna sam Canon w EOSie R5C. To rozwiązanie proste i skuteczne, choć skutkuje hałasem mogącym nagrać się na ścieżce dźwiękowej filmu oraz zwiększeniem grubości aparatu. Ono w przypadku Panasoniców nie jest jakieś ogromne, ale u Canona wręcz razi. Nic dziwnego, że postanowili rozegrać rzecz ładniej.

wtorek, 23 sierpnia 2022

Z ciekawymi nowościami słabo, ale…

     …coś tam się znajdzie. Nie wspominałem jeszcze na blogu o planowanym Olympusie (jakoś głupio mi pisać OM System) OM-5. Informacje o nim celowo są przeciekane kropelka po kropelce, więc póki nie zebrało się ich więcej, nie widziałem potrzeby publikacji. Szczególnie, że wśród tego co ujawniono, nie widać żadnej rewelacji, czy niespodzianki. Teraz jednak znanych parametrów aparatu nie da się już policzyć na palcach jednej dłoni, czyli jest już o czym pisać.

czwartek, 4 sierpnia 2022

Canon i jego patenty

     Formalnie, to jego świeże, wiosenne i letnie zgłoszenia patentowe, na których zestawienie właśnie trafiłem. Uznałem że należy je szerzej upublicznić, bo są tam naprawdę ciekawe pomysły. Objawią się one, czy nie, ale zdecydowanie warto je poznać.