Miałem problem z tym „ludem Fuji”. Bo tak, Canon ma swoich canoniarzy (lub canonierów), Nikon nikoniarzy, da się wymyślić też pentaksiarzy (pentaxian?), ale z Fuji to już nijak nie idzie. Stąd tytułowy „lud Fuji”. Brzmi chyba sensownie.
A skąd święto i wiwaty? A stąd, że Sigma wreszcie, łaskawie udostępnia – ok, podobno ma zamiar udostępnić – mocowaniu Fuji X swoje trzy APSowe stałki f/1.4. Tak w ogóle, to Sigma nie szasta bezlustrowymi szkłami APSC. Ma w ofercie owe trzy stałoogniskowce: 16 mm, 30 mm, 56 mm, ostatnio pokazał się mikroskopijny zoom 18-50 mm f/2.8, ale to wszystko. Może w Sigmie myśleli, że APS umrze śmiercią naturalną? Jednak nie umarł. W Sony trzyma się mocno, Nikon uzupełnił bezlustrowy mały obrazek dwoma aparatami APS, a Canon zamierza wykonać analogiczny ruch w swojej rodzinie R. No i jest przecież Fuji, dla którego „noga” XF jest wręcz silniejsza niż ta GFX. I w żadnym razie nie ma zamiaru obumierać.



