środa, 19 stycznia 2022

Dwie dzisiejsze premiery: Canon R5C, Nikkor 400/2.8 + TC. Która ciekawsza?

     Jasne, że Nikkor! Teraz fotoreporterzy nie muszą już wybierać pomiędzy 400 mm f/2.8, a 600 mm f/4. Wyciągają z kieszeni 70 tysięcy i mają dwa takie szkła w jednym. Racja, wbudowany telekonwerter 1,4× daje 560 mm, a nie 600 mm, ale nie ma co dzielić włosa na czworo. Ogłoszony dziś Nikkor Z 400 mm f/2.8 TC VR S to wcale nie takie wielkie i ciężkie szkło, gdyż ma niecałe 40 cm długości i waży tylko trzy kilogramy. Jego część optyczna liczy ćwierć setki soczewek (chyba rekord?), w dużej części wykonanych z wyrafinowanych gatunków szkła. Niska dyspersja to mały pikuś, jest tam bowiem element o wyjątkowo dużym współczynniku załamania światła, ale wyłącznie dla najkrótszych fal światła. Plus nowy gatunek warstw przeciwodblaskowych Meso Amorphous, napęd autofokusa VCM Silky Shift oraz wbudowany układ stabilizacji optycznej. Piękne szkło!

wtorek, 11 stycznia 2022

TEST: Canon RF 28-70 mm F2L USM – Wielki, Ciężki, Wspaniały

     Canon prezentując latem 2019 roku EOSa R, samym aparatem błysnął słabiej niż ogłoszoną jednocześnie optyką. Wśród czterech zaprezentowanych wówczas szkieł znalazła się bowiem tylko jedna nie-eLka, choć i tak ciekawa – malutka, prawie-makro trzydziestkapiątka f/1.8. Jakoś nie miałem okazji wziąć jej na warsztat, w odróżnieniu od dwóch obiektywów RF z czerwonym paskiem. Test RF 50 mm f/1.2 przeczytać możecie TU, a test zooma RF 24-105 mm f/4 TU. Najwyższa pora, by przedstawić trzeci, zdecydowanie najciekawszy obiektyw z pierwszego wypustu szkieł RF, czyli zoom 28-70 mm f/2.

poniedziałek, 3 stycznia 2022

Superjasne zoomy Tamrona na horyzoncie. No, nie do końca.

     Już się ucieszyłem, już szykowałem tytuł artykułu „Tamron goni Panasonica”, już szukałem dodatkowych informacji… No i znalazłem. Ale nie takie jak chciałem.
     W zeszłym tygodniu pojawiły się bowiem pogłoski o zgłoszeniu patentowym Tamrona dotyczącym superjasnego zooma szerokokątnego. Jak jasnego, i jak szerokokątnego? Ano f/2 i 20-50 mm. Nieźle, co? Od razu skojarzył mi się rewelacyjny, analogiczny Panasonic 10-25 mm f/1.7, i stąd wspomniany pomysł na tytuł.
     A, na marginesie. Ten Panasonic firmowany jest przez Leikę, a takie obiektywy slangowo nazywane są Panaleikami. Wiadomo: Panasonic i Leica. A może byśmy na własny, polski użytek odwrócili by tę kolejność i nazywali je Leikonikami? Byłoby bardziej swojsko.

poniedziałek, 27 grudnia 2021

Laowa Shift 15 mm Zero-D – lepiej późno niż wcale

     Tytuł może sugerować zastrzeżenia do firmy Venus Optics, że tak długo zwlekała z wypuszczeniem obiektywu z przesuwną osią optyczną. To jednak nie jest prawdą. Przecież to właśnie Shift, i to też 15 mm był pierwszym obiektywem Laowy. Możecie go nie pamiętać, a i sam producent z pewnością chciałby o nim zapomnieć. To szkło po prostu mu nie wyszło – TU mój jego test. Po pięciu latach Venus Optics postanowiło się poprawić i wypuściło drugą piętnastkę shift. Może i mogli pokazać ją wcześniej, jednak „późno” z tytułu odnosi się tylko i wyłącznie do momentu publikacji mojego artykułu o niej. W końcu obiektyw objawił się jesienią 2020 roku! Nie to, że przegapiłem ową premierę. Obiektyw odnotowałem w głowie, zauważyłem jego – typową dla optyki Venus Optics – rekordowość, i tyle.
     Jednak w gdy w święta czytałem sobie o dwóch, wypuszczonych w krótkim odstępie czasu, czternastkach Laowy, zajrzałem też co piszą o zaprezentowanej pomiędzy nimi piętnastce shift. I okazało się, że to obiektyw ciekawszy niż mi się z początku wydawało. Na tyle ciekawy, że porzuciłem pomysł opublikowania artykułu o wspomnianych czternastkach (jednej lustrzankowej, drugiej bezlustrowej), a napiszę właśnie o tym Shifcie.

poniedziałek, 20 grudnia 2021

Moim okiem: Canon rozmienia się na drobne. I dobrze robi.

     Canon EOS R5 wspaniałym aparatem jest, i nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Tyle, że projektując go użyto koncepcji aparatu wszystkomającego, czyli próbowano złapać dwie sroki za ogon. Konkretnie, srokę fotograficzną i srokę filmową. Z tą fotograficzną poszło bardzo dobrze, choć niektórzy narzekają na dynamikę mniejszą niż u konkurentów, a jeszcze inni spodziewali się matrycy o naprawdę wysokiej rozdzielczości. Jednak matrycę dostosowano do potrzeb tej drugiej sroki, czyli filmowania w rekordowej rozdzielczości 8K. Do czego idealnie pasuje właśnie 45 Mpx. Ale to z filmowaniem EOS R5 ma największe problemy. Niedostateczne chłodzenie, niemożność zapisu materiału jednocześnie na dwie karty pamięci, pewien bałagan w kodekach i profilach… Co nie znaczy, że nie da się tym aparatem filmować, niemniej kilka aspektów wypadałoby rozwiązać lepiej. No i rozwiązano!

poniedziałek, 13 grudnia 2021

Canon EOS R3 – aż tak dobry?!

     Canonami się fotografowało, ale na matryce Canonów narzekało. A to, że przy wysokich czułościach produkują obraz gorszej jakości niż matryce Sony, a to że dynamika tonalna nie teges, a to że z RAWów niewiele da się wyciągnąć…
     Od jakiegoś czasu coś się w tym względzie powoli poprawiało. Pewien powiew świeżości wniósł EOS 1Dx Mark III, a bezlustrowe R5 i R6 pokazały, że Canon nie ma się już czego wstydzić. Mało kto się jednak spodziewał, że EOS R3 okaże się nie tylko wyraźnie lepszy od poprzedników, ale wręcz przewróci do góry nogami tabelę wyników. 

niedziela, 5 grudnia 2021

Moim okiem: Jeszcze jedna Laowa makro 2:1

     Ta skala odwzorowania 2:1 stała się już znakiem firmowym szkieł makro produkowanych przez Venus Optics. Nic dziwnego, że nie zaskoczyło mnie kolejne, tym razem małoobrazkowe, „bezlustrowe” 85 mm, pokazane kilka dni temu. Więcej, nie zauważyłem w nim nic na tyle ciekawego, by wspominać o tym na blogu. Co prawda nieduży maksymalny otwór względny f/5.6 pokazuje że to rasowe szkło makro, a nie portretowo-makrowy mieszaniec, jednak uznałem że to za mało by siadać do pisania artykułu. 
     Tak było do wczoraj, do momentu gdy w TV trafiłem na relację z Rajdu Barbórki. Coś mnie tknęło, policzyłem, i wyszło, że tak, racja! – dokładnie ćwierć wieku temu robiłem reportaż z tego rajdu obiektywem makro f/5.6!

piątek, 26 listopada 2021

TEST: Olympus 8 mm f/1.8 – rybie oko na bogato

     Dopiero teraz, zaczynając pisać artykuł, uświadomiłem sobie że to pierwsze rybie oko testowane przeze mnie na blogu. Dziwne, bo lubię czasami pofotografować taką nietypową optyką. Co prawda nie po to, by cieszyć oko efektem rybiego oka, a wręcz przeciwnie, szukać motywów które rybie oko prostuje, którym poprawia proporcje, a w każdym razie zdjęcie nie wskazuje wyraźnie na rodzaj użytej optyki. Fotografowanie rybim okiem tak, by nie widać było efektu rybiego oka może się wydać dziwne. Ale to trochę tak jak z HDRem – jedni wykorzystują go dla udziwnienia zdjęcia, a inni wręcz przeciwnie, dla unormalnienia.
     Podrzucam link do artykułu, który dawno temu popełniłem dla Fotopolis, a prezentującego przykłady mojego widzenia świata przez obiektyw rybie oko. Oczywiście w niniejszym teście też starałem się fotografować w ten sposób, niemniej zachęcam do przeczytania tamtego tekstu.
     Teraz zapraszam już do testu wielce oryginalnego olympusowego fiszaja.

piątek, 19 listopada 2021

Moim okiem: Co pandemia dała fotografii?

     Przerwy w produkcji, zerwanie łańcuchów logistycznych, brak podzespołów elektronicznych, niedostępność aparatów i obiektywów w sklepach, opóźnione premiery sprzętowe… długo by wyliczać.
     Natomiast wczoraj dostrzegłem wynikły z pandemii postęp technologiczny. Niewielki, wręcz punktowy. Canon ogłosił bowiem wprowadzenie nowej wersji firmware’u do EOSów R5, R6 i 1DX Mark III. Nowości w oprogramowaniu polegają na skopiowaniu do tych aparatów pewnych funkcji i unowocześnień wprowadzonych wcześniej w EOSie R3, między innymi w zakresie sprawności autofokusa. I jak czytamy w informacji prasowej, „…aktualizacja poprawia również śledzenie osób przez autofocus, usprawniając wykrywanie oczu i twarzy – nawet gdy obiekt nosi maskę”. Nooo, tak wyraźnego signum temporis dawno nie widziałem!
     Ciekawe tylko, czy algorytmy nauczono ignorować dolną część twarzy (czytaj: brakuje ust, ale to na pewno też twarz), czy może nauczono rozpoznawać maseczkę – o, jest maska, czyli to twarz. Tak czy inaczej, ta umiejętność pozostanie z nami i naszymi Canonami już na stałe, jako – jedyny mam nadzieję – fotograficzny ślad po pandemii.

niedziela, 14 listopada 2021

TEST: Nikkor Z 40 mm f/2 – proste szkło bez kompleksów

     Już dawno żaden obiektyw nie zachwycił mnie tak mało rozbudowaną oficjalną nazwą. Marka, bagnet, ogniskowa, otwór, i tyle! Z okazji jego premiery schwaliłem już prostotę konstrukcyjną oraz niską cenę, a teraz najwyższy czas by ocenić jak to wszystko przekłada się na jakość zdjęć. Co prawda suma 1249 zł za sztukę nie obiecuje zbyt wiele, ale jestem dobrej myśli. Widzę, że inni też, bo popyt na tego Nikkora jest na tyle duży, że wszystkie sklepy posiadające go na stanie trzymają się ceny sugerowanej. Ciekawe, czy tylko wykorzystują sytuację, czy może obiektyw naprawdę jest wart tyle, albo i więcej. Sprawdzam!

czwartek, 28 października 2021

Nikon Z9? Obecny! Olympus OM 1D? Nie ma!

     O tym Olympusie powinienem był napisać już wczoraj. Ale jakoś głupio mi było wspominać o wydarzeniu, na którym nic się nie wydarzyło. Dziś się przemogłem, i piszę. Przecież nie wypada pominąć informacji, że nowy właściciel działu fotograficznego Olympusa, po niemal roku od oficjalnego przejęcia, wreszcie zdecydował jak będą się teraz nazywały jego produkty. „OM SYSTEM”, jak się okazało, czyli niezbyt oryginalnie. Taki pewnie był cel, żeby jak najmniej oderwać się od korzeni. Nawet logo nie jest nowe, zostało ono powtórzone po starusieńkim logo Olympusa. 

wtorek, 19 października 2021

Ależ maleństwo! Sigma 18-50 mm F2.8 DC DN

     Sigma właśnie ogłosiła jasny zoom standardowy z rodziny Contemporary, przeznaczony do bezlustrowców APSC. Patrząc na jego rozmiary można by pomyśleć że to szkło do Micro 4/3: siedem i pół centymetra długości, centymetr mniej średnicy, masa 290 gramów – tyle co nic!
     Wewnątrz bardziej bogato, bo aż trzynaście soczewek, w tym trzy asferyczne i jedna lewicowa, czyli SLD. Przyoszczędzono tylko na listkach przysłony, których jest siedem. Minimalna odległość ostrzenia to zaledwie 12 cm. W danych technicznych brak jednak deklaracji co do maksymalnej skali odwzorowania, co może świadczyć, że przy dłuższych ogniskowych minimalna odległość jest wyraźnie większa, a skala wcale nie powala.
     Obiektyw trafi do sklepów już za tydzień, z ceną sugerowaną niecałe 2300 zł, i dostępny będzie z mocowaniami Sony E i L-Mount. Do Sony, jasne, ale czy jakiś użytkownik Leiki skorzysta z tego szkła?

sobota, 9 października 2021

Patrzcie, cóż się objawiło! Samyang zrobił zooma!

Źródło: cameramaker.co.th
     Skoro własnego zooma ulepiła już Laowa, głupio by było, gdyby Samyang pokazał że on to nie potrafi. Choć są z pewnością tacy, którzy pamiętają że daaawno temu on już produkował zooma. Konkretnie, to super-tele-zooma 650-1300 mm f/8-16. Liczy się? Jasne. Ale to było kiedyś, na zupełnie innym etapie rozwoju Samyanga. Ciekawe, że pionierskim zoomem Laowy było szkło z dokładnie przeciwnego krańca kątów widzenia, 10-18 mm f/4.5-5.6. Wspólną cechą obu tych dziwaków było ręczne ogniskowanie.

     Może dlatego, Samyang odcinając się od przeszłości, pokazał – przepraszam, ma pokazać – zoom po pierwsze z autofokusem, po drugie o zupełnie najnormalniejszym zakresie ogniskowych 24-70 mm. Nic oryginalnego nie ma też w planowanym mocowaniu: wyłącznie Sony. Szkoda!

Źródło: cameramaker.co.th

     Co wiemy o nowym Samyangu? Producent chwali się jego parafokalnością, czyli zachowaniem położenia płaszczyzny ostrości przy zmianie ogniskowej. Inaczej mówiąc, jest to prawdziwy zoom, a nie obiektyw vario-focal. Znaczy, polubią go filmowcy. Wewnątrz znajdziemy mnóstwo soczewek ze szlachetnego szkła, obudowa jest uszczelniona, z jej lewej strony widać przełącznik funkcji pierścienia ostrości, brak jednak przycisku funkcyjnego. Podobnie jak informacji o cenie oraz o dacie planowanej premiery. Tak czy inaczej, to może być ciekawe szkło, szczególnie jeśli cena okaże się niezbyt wysoka. Wrzucam je na listę sprzętu do przetestowania.

piątek, 1 października 2021

TEST: Tamron 28-200 mm f/2.8-5.6 – prawie go polubiłem

     Na definitywny koniec lata podrzucam jeszcze jeden test wakacyjnego szkła. Tym razem Tamrona, formalnie oznaczanego 28-200 mm F2.8-5.6 Di III RXD (Model A071). To niby klasyczna tamronowska klasyka, ale z jednym wyjątkiem: wyjątkowo dużą jasnością przy najkrótszej ogniskowej. Wszystkie dotychczasowe superzoomy, niezależnie od producenta zaczynały się i zaczynają od f/4, a w najlepszym razie od f/3.5. W tym wypadku pierwszy raz pojawia się bardzo zachęcające f/2.8. Cóż, skoro dawno temu Tamron wyprodukował pierwszy na świecie superzoom, więc wypada by w tej klasie szkieł co jakiś czas pokazał coś nowatorskiego. Tym razem padło na rekordowo duży maksymalny otwór względny. Czy możemy liczyć na jeszcze coś?

wtorek, 14 września 2021

O, jaki fajny Nikkor! Canon też nie od rzeczy.

     Racja, Canon oficjalnie zaprezentował dziś więcej sztuk sprzętu, ale to Nikkor (a raczej Nikkorek) wydał mi się ciekawszy. To taki nieco grubszy niż ustawa przewiduje naleśnik 40 mm f/2, przeznaczony oczywiście do systemu Z. Grubszy, gdyż długi na „aż” 4,5 cm, ale że jego średnica wynosi 7 cm, więc określenie naleśnik mu przysługuje.
     Teraz kolej na cztery parametry z którymi dobrze komponuje się słowo „zaledwie”: masa 170 g, mocowanie filtrów 52 mm, 6 soczewek w układzie optycznym, cena sugerowana 1249 zł. No, to i tak o wiele drożej niż ceni się nieśmiertelny Canon 50/1.8 STM, ale premiery firmowego szkła tak taniego jak Nikkor dawno nie widzieliśmy.
     Na niedużą masę z pewnością wpłynęły oszczędności materiałowe, choć pewien jestem wyłącznie co do plastikowego bagnetu. Co nie znaczy, że narzekam. Bardziej boję się o poziom winietowania. Obudowa Nikkora jest uszczelniona, a pierścień ostrości może służyć także innym funkcjom.
     Wśród soczewek są dwie asferyczne, a pomiędzy nimi umieszczono 9-listkową przysłonę. Gdzieś obok czai się szybki i podobno absolutnie bezgłośny silnik ustawiania ostrości. Przy tym Nikkor deklaruje brak efektu oddychania (zmiana kąta widzenia przy zmianie odległości ostrzenia), co w sumie ma spodobać się filmowcom.
     A już wszyscy powinni się cieszyć z obietnicy, że nowy Nikkor „gwarantuje piękną ekspresję obrazu, ale jest też świetny do codziennego fotografowania”. Nie wiem co to dokładnie oznacza, ale brzmi zachęcająco. W każdym razie na tyle, że już ustawiłem się w kolejce do testu tego szkła.

     No dobrze, a co Canon?

czwartek, 9 września 2021

Sigmo, 100 lat!

Tak to wyglądało na początku...
     Dziś Sigma obchodzi 60 urodziny, i wcale nie myśli o emeryturze. Wręcz przeciwnie, rozkręca się. Od czasu wprowadzenia filozofii Global Vision jesienią 2012 roku i pojawienia się rodzin optyki Art, Sport i Contemporary, obiektywów Sigmy już nie wypada nazywać kundlami. Kilka kolejnych lat i Sigma już nie naśladuje, nie szuka luk w ofercie konkurencji, a zaczyna wyznaczać trendy i poziomy wysokiej jakości. Nie ona goni firmowe szkła, a Canon, Nikon, czy Sony gonią ją. Wspominałem o tym na blogu pół roku temu z okazji premiery bezlustrowego obiektywu 35 mm f/1.4, a te słowa świetnie pasują do dzisiejszego jubileuszu.

czwartek, 2 września 2021

Fujifilm GFX 50S II, czyli wszystko już było

     Każdy element, każdy kształt i każdy parametr nowego średnioformatowego Fuji już znamy. Znamy, gdyż producent tworząc GFX 50S II skorzystał wyłącznie z tego, co już miał na stanie. Czasem było to co najlepsze w magazynie, czasem wręcz przeciwnie. Niemniej w żadnym wypadku nie można zaprezentowanemu dziś aparatowi odmówić miana nowości. Po prostu ta nowa mieszanka cech i właściwości ma sens. No, z pewnością nie każdemu podpasuje, niemniej wygląda interesująco.

poniedziałek, 23 sierpnia 2021

„Wystarczy wyjechać na wakacje…

     … a premiery walą jedna za drugą”. Dwa lata temu zatytułowałem w ten sposób artykuł o „przegapionych” z powodu urlopu nowościach sprzętowych. Tytuł przypomniał mi się dziś, gdy po drugim już letnim wyjeździe o takich nowościach ani słychu. OK, coś tam cichutko szeptało: podczas lipcowej części moich wakacji objawiło się drugie wcielenie pentaxowskiego APSowego 16-50 mm f/2.8. Kosztowne to szkło, a w ciemno mogę zagwarantować, że zostało ono lepiej dopracowane niż pierwsza wersja sprzed piętnastu lat.

     Pomiędzy moimi wyjazdami Tamron pokazał ciekawy, bardzo jasny zoom 35-150 mm f/2-2.8, a Sigma długie tele 150-600 mm f/5-6.3 z rodziny Sport. Liczyłem, że druga część urlopu zaowocuje mnogością premier, ale nic z tego. Prawie nic.

sobota, 14 sierpnia 2021

TEST: Nikkor Z 24-200 mm f/4-6.3 VR. No, nareszcie!

     Pierwsze „nareszcie” stąd, że udało mi się przetestować ten obiektyw. Rzecz planowałem na poprzednie wakacje, sądząc że skoro premiera zooma miała miejsce w lutym, to do lata w polskim Nikonie z pewnością pojawią się egzemplarze prezentacyjne. Nic z tego, pierwsze przybyły we wrześniu, więc odpuściłem sobie testowanie. Bo skoro zoom wakacyjny, to wypadałoby testować w wakacje. Racja, gdyby takie obiektywy pojawiały się masowo, zmieniłbym sposób działania. Jednak o masowości nie ma mowy, stąd wakacji spokojnie starcza na przetestowanie konstrukcji pojawiających się w ciągu całego roku.  

     Obecnie nie było problemu z dostępnością Nikkora 24-200, a na dokładkę udało mi się go wypożyczyć w komplecie ze świetnie do niego pasującym aparatem, czyli Nikonem Z5. To niby bezlustro z niskiej półki, ale w wielu aspektach podciągnięte do poziomu aktualnych nikonowskich „szóstek” i „siódemek”. Ma dwa sloty kart pamięci UHS-II, mikrojoystik AF, uszczelnienia, migawkę szczelinową 1/8000 s, wygodny i duży uchwyt. Są też i oszczędności, np. starsza 24-megapikselowa matryca rodem z D750, ekran o obniżonej rozdzielczości, silny crop przy filmowaniu 4K, zdjęcia seryjne zaledwie 4,5 klatki/s. Nie jest tak tani jak Canon RP, ale też ma znacznie większe możliwości. Przy tym ceną daleko mu do odpowiedników Sony; plasuje się mniej więcej w połowie drogi pomiędzy wspomnianym Canonem, a Sony A7c. Całkiem przyjemnie mi się nim fotografowało, choć przyznaję, że nie podbił mojego serca. Ale to tak na marginesie, by zwrócić waszą uwagę na ten, niewątpliwie ciekawy, aparat.
     Wracam do Nikkora 24-200. Na początku wstępu wspomniałem o pierwszym „nareszcie”, czas więc na drugie. Nie, nie ma tak dobrze! Drugie napotkacie dopiero pod koniec artykułu.

sobota, 7 sierpnia 2021

W Olympusie całkiem cicho? Skądże!

      Racja, nie w Olympusie, a w OM Digital Solutions. Ale skoro na sprzedawanych aparatach nadal widnieje logo Olympusa… No właśnie, jeszcze tam jest, ale ma zniknąć. Czy raczej znikać. Powoli i stopniowo. Podobno proces znikania zaplanowany jest na okres kilku lat.
     Ciekawe, czy zamiana logotypu będzie następowała na bieżąco, czyli tylko wraz z wchodzeniem na rynek nowych modeli? Myślę, że to drugie. Znaczy, nie wystąpi sytuacja, gdy któraś kolejna partia aparatu / obiektywu, będzie już sygnowana OM DS zamiast Olympusem. 

      Informacja o zamianie logo pojawiła się jednocześnie z przeciekami o bliskich premierach sprzętowych. Stąd moje podejrzenie, że nowy aparat oraz nowy obiektyw już nie będą Olympusami.
     Aparat ma być następcą E-M1X, ale posiadającym formę E-M1 III. W sumie oznacza to utrupienie giganta, i umieszczenie w linii jednego tylko modelu flagowego. Wow!, że też nie wpadli na to od początku. Tak, „wow!” – przecież OM Digital Solutions od dawna zapowiada „premierę wow!”. To chyba ma być ta.

     To o aparacie, a ma się jeszcze pojawić obiektyw, podobno pionier całej serii szkieł. Niby zwykła stałka, ale wygląda na to że wymyślona wedle nowej koncepcji. Po pierwsze ma mieć światło f/1.4. Tego w Olympusie m4/3 jeszcze nie grali. Jego (te jaśniejsze) stałki – tak, nowe szkło nie będzie zoomem – miały otwór f/1.8-2 albo f/1.2. Tu wchodzi nowa liczba, i tylko ciekawe czy jest to zamiana / przesunięcie z f/1.8 na f/1.4 i zapowiedź modeli f/1, czy nowa seria ma współistnieć z bieżącymi?
     Po drugie, obiektyw ma mieć ogniskową 20 mm. To też nowe podejście, gdyż Olympus i Panasonic zasadniczo, poza nielicznymi wyjątkami, nie powtarzały nawzajem ogniskowych swoich obiektywów. A „dwudziestka” jest przecież u Panasa „od zawsze”. Racja, ona ma światło f/1.7, więc o żadnym powtórzeniu nie będzie mowy. No i bardzo życzyłbym sobie napędu AF mniej prymitywnego niż w lumixowym szkle.

     Bardzo liczę, że informacje o nowych premierach okażą się prawdziwe. Nawet jeśli kosztem ma być zniknięcie logo Olympusa…