Wracam do Nikkora 24-200. Na początku wstępu wspomniałem o pierwszym „nareszcie”, czas więc na drugie. Nie, nie ma tak dobrze! Drugie napotkacie dopiero pod koniec artykułu.
Testy, opisy, nowości sprzętowe, co się szykuje i co o tym wszystkim myślę. Bez autocenzury...
sobota, 14 sierpnia 2021
TEST: Nikkor Z 24-200 mm f/4-6.3 VR. No, nareszcie!
Wracam do Nikkora 24-200. Na początku wstępu wspomniałem o pierwszym „nareszcie”, czas więc na drugie. Nie, nie ma tak dobrze! Drugie napotkacie dopiero pod koniec artykułu.
sobota, 7 sierpnia 2021
W Olympusie całkiem cicho? Skądże!
Ciekawe, czy zamiana logotypu będzie następowała na bieżąco, czyli tylko wraz z wchodzeniem na rynek nowych modeli? Myślę, że to drugie. Znaczy, nie wystąpi sytuacja, gdy któraś kolejna partia aparatu / obiektywu, będzie już sygnowana OM DS zamiast Olympusem.
Aparat ma być następcą E-M1X, ale posiadającym formę E-M1 III. W sumie oznacza to utrupienie giganta, i umieszczenie w linii jednego tylko modelu flagowego. Wow!, że też nie wpadli na to od początku. Tak, „wow!” – przecież OM Digital Solutions od dawna zapowiada „premierę wow!”. To chyba ma być ta.
To o aparacie, a ma się jeszcze pojawić obiektyw, podobno pionier całej serii szkieł. Niby zwykła stałka, ale wygląda na to że wymyślona wedle nowej koncepcji. Po pierwsze ma mieć światło f/1.4. Tego w Olympusie m4/3 jeszcze nie grali. Jego (te jaśniejsze) stałki – tak, nowe szkło nie będzie zoomem – miały otwór f/1.8-2 albo f/1.2. Tu wchodzi nowa liczba, i tylko ciekawe czy jest to zamiana / przesunięcie z f/1.8 na f/1.4 i zapowiedź modeli f/1, czy nowa seria ma współistnieć z bieżącymi?
Po drugie, obiektyw ma mieć ogniskową 20 mm. To też nowe podejście, gdyż Olympus i Panasonic zasadniczo, poza nielicznymi wyjątkami, nie powtarzały nawzajem ogniskowych swoich obiektywów. A „dwudziestka” jest przecież u Panasa „od zawsze”. Racja, ona ma światło f/1.7, więc o żadnym powtórzeniu nie będzie mowy. No i bardzo życzyłbym sobie napędu AF mniej prymitywnego niż w lumixowym szkle.
Bardzo liczę, że informacje o nowych premierach okażą się prawdziwe. Nawet jeśli kosztem ma być zniknięcie logo Olympusa…
sobota, 31 lipca 2021
Moim okiem: Canon i jego nowa „migawka”
sobota, 24 lipca 2021
TEST: Sony FE 24-70 mm f/2.8 GM – no, to sprawdzam!
środa, 14 lipca 2021
Sigma fp L – wrażenia z focenia
środa, 7 lipca 2021
Między Sigmą, a Sigmą – wywiad z Kazuto Yamaki
Jakoś lubię tego gościa, więc gdy gdzieś widzę opublikowany wywiad z nim, chętnie podlinkowuję go na blogu. Ale oczywiście nie dla owego lubienia, a z powodu DLA KTÓREGO go lubię. Czyli dlatego, że gada z sensem. Tym razem Kazuto Yamaki był przepytywany przez Barneya Brittona z DPReview, a wywiad dotyczył między innymi aparatów Sigma fp i fp L, technicznych aspektów napędu autofokusa, rozwoju fabryki w Aizu oraz negatywnych i pozytywnych skutków pandemii. Zapraszam! LINK DO WYWIADU
wtorek, 29 czerwca 2021
Nikon Z fc – w zupełnie starym stylu
czwartek, 24 czerwca 2021
TEST: Sigma 24-70 mm f/2.8 A DG DN. Znowu piątka. Znowu z minusem.
poniedziałek, 14 czerwca 2021
Jak w koreańskim cyrku: nie było styków, są styki. Brawo Laowa!
Pierwsza Laowa, która nie miała gołego bagnetu pojawiła się w 2018 roku. Była to setka makro o maksymalnej skali odwzorowania wynoszącej aż 2:1. Już trzecia taka w kolekcji Venus Optics. Co prawda stykami komunikacyjnymi oraz funkcją sterowania przysłoną z aparatu dysponowała wyłącznie wersja z mocowaniem Canon EF, ale nie było wątpliwości, że krok został wykonany w dobrym kierunku. Spodziewałem się, że po pierwszym Venus Laowa szybko uczyni kolejne, ale okazało się, że nie. Dopiero w 2020 roku pojawiły się dwa obiektywy ze stykami, tym razem do systemu Micro 4/3: pięćdziesiątka makro (oczywiście 2:1) oraz UWA 10 mm f/2. Gdy pojawił się ten szeroki kąt, pomyślałem że szkoda mojej ulubionej laowowskiej stałki Micro 4/3, czyli 7,5 mm. Gdyby pojawiła się ona na rynku teraz, a nie kilka lat temu, miałaby styki. Co prawda to stałka ulubiona jedynie platonicznie, choć jeśli kiedyś zacznę fotografować sprzętem tego systemu, na pewno ją nabędę.
W Venus Optics usłyszano moje westchnięcie, pogłówkowano kilka miesięcy i stwierdzono: mówisz, masz. Taka właśnie była geneza ogłoszonego w zeszły piątek odmłodzonego C-Dreamera 7.5 mm F2.0 MFT. To właśnie on otrzymał styki oraz przysłonę sterowaną elektronicznie z aparatu. Skoro Venus Optics tak pogrywa, nie pozostaje mi chyba nic innego jak skończyć z tym Platonem i wejść w Micro 4/3.
Styki oznaczają nie tylko przekazywanie informacji do
nagłówka EXIF, ale też możliwość automatycznego dodawania korekcji wad
optycznych w edycji zdjęcia oraz samoczynnego powiększania obrazu w wizjerze /
na ekranie dla ułatwienia ustawiania ostrości. Żeby nie było za pięknie,
przysłonę zubożono o dwa listki. Pierwotna wersja obiektywu miała ich siedem,
nowa posiada ich tylko pięć. Malutko, ale w takim szerokim obiektywie, nie jest
to bardzo istotna kwestia. Reszta konstrukcji, poza obudową nie posiadającą już
pierścienia przysłon, wygląda identycznie. Milimetrowe różnice w wymiarach nie
zmieniają faktu, że to mikroskopijne szkło. Liczy po mniej więcej 5 cm średnicy
i długości, ma masę 165 g i korzysta z filtrów 46 mm. Miłym unowocześnieniem
jest szerszy i głębiej żłobiony pierścień ustawiania ostrości. Nie znam
polskiej ceny obiektywu, ale sugerowana na rynek amerykański jest chyba
identyczna jak w przypadku pierwszej wersji, czyli 549 dolarów. Można by więc
przypuszczać, że odmłodzona Laowa 7,5 mm nie będzie istotnie droższa od
starszej. Nic nie wiem o dacie rynkowej premiery obiektywu, więc na pocieszenie
podlinkowuję
mój test pierwszej jego wersji.
środa, 9 czerwca 2021
Olympus PEN E-P7. Nie, nie rozumiem.
poniedziałek, 31 maja 2021
Co tam słychać u Nikona?
I od jesieni cisza. Z drugiej strony, konkurencja też nie sieje nowościami, w każdym razie w kwestii aparatów. W ciągu tych kilku miesięcy gdy Nikon „milczał”, Canon również nabrał wody w usta, Sony pokazało tylko A1, i jedynie Fuji ogłosiło dwa modele: X-E4 oraz GFX 100S. Piszę tylko o Prawdziwych Nowościach, a nie odświeżeniach znanych już modeli. Tyle że te firmy, a także kilka innych, ogłosiły ze trzy tuziny nowych obiektywów. Żeby choć zmieścić się w statystykach, Nikon powinien dołożyć do tego zestawu ze trzy swoje szkła. Tego jednak nie uczynił. A może on tylko przyczaił się i niedługo sypnie nowościami?
środa, 19 maja 2021
TEST: 35/1.8, 35/2 i znowu 35/1.8, czyli Samyang, Sigma i Sony
środa, 5 maja 2021
YaMamOto Takie, czyli polish your Japanese
Oglądając (a głównie słuchając) ten film, zauważyłem jak bardzo prawidłowo my, Polacy wymawiamy te japońskie słowa. Po chwili zorientowałem się jednak, że to jedynie pozór. Nam się tylko wydaje, że robimy to tak jak trzeba, natomiast słuchający nas Japończycy na pewno rwali by włosy z głowy. Uprzejmie się przy tym uśmiechając.
Ale ogólnie rzecz biorąc, czyli na polskie ucho, to nie jest źle. Choć powszechnie nie radzimy sobie z jedną marką motocykli, jedną sprzętu foto (obie należy wymawiać po angielsku), i totalnie gubimy się przy pewnej marce monitorów. Zresztą sami posłuchajcie...
wtorek, 27 kwietnia 2021
Moim okiem: Zatoczyliśmy krąg, czyli nowa Sigma 35/1.4
Trzydziestekpiątek ef-jeden-cztery nie brakuje na rynku. Są manualne i autofokusowe, zrobione głównie z plastiku oraz mocno metalowe, nastawione na plastykę zdjęć, bądź na ich techniczną jakość. Każdy znajdzie model który mu pasuje. Wśród nich jest jeden, który na miano legendy może nie zasługuje, ale wzorca, czy też odnośnika to już na pewno. Mam na myśli Sigmę 35 mm f/1.4 DG HSM Art. Prezentacja tego obiektywu, która miała miejsce niemal dekadę temu, okazała się ważną cezurą w historii układu sił na rynku producentów optyki fotograficznej. Mniejsza nawet o to, że 35/1.4 Art był pierwszym obiektywem zgodnym z filozofią Global Vision, choć i to z pewnością zmieniło sposób postrzegania Sigmy i jej produktów. Znacznie ważniejsze, że był to wspaniały obiektyw, który wówczas, jesienią 2012 roku mocno namieszał na rynku. Bo jak tu żyć z faktem, że Sigma wyprodukowała szkło, któremu Nikon i Canon mogą najwyżej wyczyścić przednią soczewkę? I czy w tej sytuacji obiektywy Sigmy jeszcze wypada nazywać kundlami?
wtorek, 13 kwietnia 2021
Trójka zamiast jedynki, czyli Canon przygotowuje niespodziankę [+ aktualizacja]
O samym aparacie nie wiadomo na razie nic więcej poza tym co widać na zdjęciu. Zintegrowany grip, to raz. Dwa, przycisk (a nie pokrętło) po lewej stronie aparatu oznacza „jedynkowy” system obsługi. Czy tylko jedynkowy? Nie, przyciski po lewej miał przecież także EOS-3. Co dobrze tłumaczy oznaczenie nowego modelu, a mi od razu przyszło do głowy, że Canon pokaże ciężki krążownik zamiast pancernika. Nie, to nie mój pomysł, a trawestacja tytułu dawnego artykułu Jarka Brzezińskiego w Foto Kurierze, w którym porównywał właśnie EOSa-3 i EOSa-1V.
środa, 7 kwietnia 2021
Sony – drobna zmiana nazwy, duża zmiana kursu?
czwartek, 25 marca 2021
Sigma fp L. Nie, to wcale nie jest obiektyw.
czwartek, 18 marca 2021
[ˈfoːktlɛndɐ], [ˈlaɪkʌ] i [kaʁl tsaɪs] , czyli polish your German
czwartek, 11 marca 2021
Leica APO-Summicron-M 35 mm F2 ASPH. Tak się robi APO!
Okazało się, że nie tylko mi coś nie grało. Podobnych wątpliwości nabrała ekipa z Wetzlar, ale im nie przyszło do głowy by pisać o tym na blogu. Oni po prostu zebrali się w kilku, pogłówkowali, a potem szybciutko ulepili i jeszcze szybciej ogłosili nowego, maleńkiego APO-Summicrona. A zaprojektowali go tak, że w Venus Optics z pewnością teraz siedzą w kąciku i się wstydzą. Dobra, przesadzam, ale to co pokazała Leica zasługuje na duże brawa.



















